piątek, 12 września 2014

Moda na kołnierzyk - łatwy projekt diy

Przedstawię Wam dziś szybki projekt diy. Taki typu pimp my.... Może ktoś z Was podłapie pomysł - jest on jak znalazł na weekend!

O indywidualizowaniu :) koszulek już kiedyś pisałam. Tym razem będzie jeszcze prościej. Bazą jest i tutaj bawełniana koszulka. W moim przypadku czerwona, z długim rękawem, w rozmiarze 128 cm.:) Oczywiście wszelkie modyfikacje w kolorze, rozmiarze oraz długości rękawa są jak najbardziej wskazane. Wystarczy pomysł (dla mnie inspiracją było zdjęcie znalezione na pintereście ;)) oraz flamaster do tkanin. Użyłam czarnego, ale nie ma żadnych ograniczeń. Po kilku próbach na zwykłej kartce, od ręki namalowałam to:


Zastosowanie szablonu nie wchodzi raczej w tym przypadku w grę, dlatego najlepiej użyć nie za drogiej lub używanej koszulki - w razie niepowodzenia. Ale wydaje mi się, że jest tutaj duża tolerancja i tak naprawdę nie może nie wyjść. Mi córka nie uwierzyła, że zrobiłam ten malunek sama ;)

 
Koszulkę przed użyciem oraz praniem należy wyprasować, ponieważ temperatura utrwala farbę. Z doświadczenia z krawatem wiem, że farba trzyma dobrze i równomiernie się spiera i blednie, ale nie traci w sumie na estetyce.

Bawiąc się w malowanie kołnierzyka przypomniały mi się czasy szkolnych fartuszków i białych kołnierzyków...pamiętam, że miałam kilka różnych na wymianę :)
W czeluściach mojej szafy znalazłam kołnierzyk, który należał przedtem do mojej Mamy, ale nie nosiła go. Myślę, że - tak jak ja - zachowała go z powodu koronkowego wykończenia. Słabość do koronkowych wyrobów odziedziczyłam zdecydowanie po Niej. :)



Na koniec jeszcze ubranko na właścielce:


Życzę Wam udanego weekendu, do poczytania!

Moni

wtorek, 9 września 2014

Makowe główki

Witam Was serdecznie!

Pozostanę jeszcze w temacie flory. Przechodząc obok kwiaciarni dojrzałam te oto okazy:



Maki, polne jak i ogrodowe, to kwiaty bardzo delikatne, w wazonie raczej krótko się utrzymują. Te makowe główki odwrotnie: mają twarde łodygi i łebki - idealnie nadają się do wysuszenia. Po sejsji od razyu zawiesiłam je główkami w dół. W czasie suszenia pomyślę, gdzie je postawić, bo pasują w zasadzie do każdego pomieszczenia. Podoba mi się ich minimalna forma. Napewno dobrze skomponują się ze starą butlą po winie... a może jednak w duecie z wysuszonym już kwiatem czosnku ozdobnego?



 Miłego dnia Kochani!

Moni

niedziela, 7 września 2014

Lawendowe plony

Lubicie lawendę? Mnie te krzaki oraz kwiaty wprowadzają w zachwyt, sama nie wiem dlaczego :)
Cztery lata temu rozpoczęliśmy projekt "ogródek". Dostałam wtedy od Mamy w prezencie 10 małych lawendowych roślinek. Były widać prezentem od serca, bo rosną jak szalone. Krzaki osiągnęły takie rozmiary (głównie na szerokość, bo to niewysokie rośliny), że musiałam je w tym sezonie porządnie przyciąć. To naprawdę wdzięczne rośliny, mają niewielkie wymagania, ładnie się prezentują i bujnie kwitną (u mnie rosną w bardzo słoneczym miejscu).

Co roku więc mam przyjemność scinać całymi pękami lawendowe kwiaty. W ubiegłym roku zrobiłam z nich wianek. Tym razem powstały bukiety, które rozdałam bliskim mi kobietkom.



Są różne odmiany lawendy: jedne bardziej, inne mniej wytrzymałe na mróz. Różne występują też kwiaty. Ja najbardziej lubię właśnie te, widoczne na zdjęciu. Drobne, gęsto osadzone kwiatuszki o dość ciemnym odcieniu fioletu. Nota bene koloru fioletowego nie lubię w żadnej odmianie, ani we wnętrzach, ani w mojej szafie :) Koloru kwiatów lawendy to "nielubienie" jednak nie obejmuje!



Ciekawostką jest, że lawenda zakwita po raz drugi pod koniec sierpnia, jeżeli zetniemy kwiaty z pierwszego kwitnięcia, tj. na przełomie czerwca i lipca. Olejki eteryczne tej rośliny są tak intensywne, że odstraszają niektóre szkodniki (podobno - nie mogę tego potwierdzić;)), napewno ładnie prezentuje się jako obramowanie rabatki lub większych krzewów, np. róż. Myślę, że tak samo dobrze rośnie w doniczce.

W ramach zmian w ogródku byłam zmuszona przesadzić dwa krzewy, obawiałam się trochę, jak zareagują. Widzę jednak, że dobrze to przyjęły. Ba! Chyba się im przesadzenie podobało, bo bardzo wybujały :)

Lawenda nadaje się do świeżych bukietów, ale jej zaletą jest, że równie ładnie prezentuje się po wysuszeniu. W tym celu najlepiej rozwiesić je w przewiewnym miejscu kwiatami w dół.


Wieszając taką ilość przy łóżku - dobry sen gwarantowany!

Pozdrawiam serdecznie!

Moni

czwartek, 4 września 2014

Wenecjańskie inspiracje - kołatki

Witam serdecznie!

W podróży często przyciagają mój wzrok przedmioty nieoczywiste. W Wenecji wielkie wrażenie zrobiły na mnie ... kołatki. Odkryte w wąskich uliczkach, widziane na "zwykłych" drzwiach, zawsze do usług, każda inna, wszystkie piękne. Moim faworytem jest lew z pierwszego zdjęcia i teraz marzę o WŁASNYCH drzwiach, żeby takiego zamocować.


A Wam, która najbardziej przypadła do gustu?

Pozdrawiam Was ciepło, do następnego!

Moni