poniedziałek, 9 czerwca 2014

Do tablicy! Pomysł na starą lodówkę

Witam Kochani!

W długi zielonoświątkowy weekend dopisuje w Berlinie piękna pogoda, to dobrze, bo w ten weekend tradycyjnie odbywa się karnawał kultur. Nam udało się zakończyć pewien niewielki projekt odświeżania wyglądu lodówki. Chodzi tutaj o starą lodówkę, która stoi w ogrodowej chatce. Jest wiekowa, lekko zażółkła, w sumie chyba już "vintage" :), nie mniej nadal bez zarzutu spełnia swoją funkcję. Postanowiliśmy trochę ulepszyć jej wizerunek, czyli - po nowemu - wykonaliśmy upcycling.


Już od jakiegoś czasu chodziła za mną myśl, aby wypróbować farbę tablicową. Front wspomnianej lodówki nadawał się do tej próby idealnie. W razie niewypału nie byłoby nam jej żal, trzeba było jedynie poczekać na dogodną aurę.

Farba miała być klasycznie czarna, ale będąc w sklepie odkryłam zieloną i bardziej przypadła mi do gustu. Jest to farba akrylowa, właściwie bez zapachu. Łatwo umyć wałek. Aby uzyskać efekt końcowy (jak na zdjęciu powyżej), drzwi malowane były w sumie w trzech etapach, każdy po kilka (3 - 4) warstw. Było to konieczne, aby dobrze i jednolicie je pokryć.

na początek warto lekko zeszlifować powierzchnię
potem wałeczkiem warstwa po wartwie...
Lodówka stoi obok mini-kuchni, w tzw. graciarni, więc nie będzie stylowych zdjęć. Pomysł (nie nowy zresztą i nie mój) jest jednak sprawdzony i godny polecenia, bo właściwie wykonanie nie może się nie udać. Myślę, że również inne lekko zużyte powierzchnie można w ten sposób odnowić.


Na działce teraz fajny czas, są już truskawki i poziomki. Kwitną róże i inne kwiaty. Moim pierwszym czynem w piątek wieczorem (zazwyczaj spędzamy na działce weekend) jest nazbieranie kwiatów na bukiet. Tymrazem wyszedł mi taki:



Życzę Wam dobrego tygodnia!
Moni

środa, 4 czerwca 2014

Pachnąca przesyłka

Hej!

Nie mogę się nie pochwalić przesyłką, która dziś do mnie dotarła. Wygrałam bowiem w maju nagrodę dodatkową w konkursie u Babeczki z wnętrzem. Basi, autorce bloga, nie kończą się pokłady kreatywności i z wielką przyjemnością zaglądam do niej podpatrując, co nowego wymyśliła i zrealizowała. Było mi więc szczególnie miło, że jej Synuś, czyli Niezależna Komisja, wyciągnął właśnie mój los!

Dziś na zdjęciach pięknie wykonane, pachnące lawendą saszetki z pięknymi balerinami. Zobaczcie:






Raczej nie schowam ich w szafie, poszukam dla tych tancereczek jakiegoś ciekawszego miejsca.
Basiu, bardzo Ci dziękuję za ten prezent!!!

Do następnego
Moni

wtorek, 3 czerwca 2014

Wiatr we włosach i podróż w przeszłość

Witajcie!

Miło mi, że zaglądacie tutaj i komentujecie. Największym zaskoczeniem i radością jest dla mnie fakt, że przybywa obserwatorów lub bardziej obserwatorek! Dynamika bloga pozostawia trochę do życzenia, więc dziwię się, że w ogóle ktoś tutaj zagląda. Tyle tytułem wstępu.


Za szybko minął długi weekend (ubiegły czwartek był w Niemczech dniem wolnym od pracy), który spędziliśmy w doborowym towarzystwie nad jeziorem w Niesulicach w woj. lubuskim. Były żagle oraz prawdziwe emocje, bo zaskoczyła nas na jeziorze wichura. Dodam, że na żaglówce siedziałam drugi raz w życiu, na szczęście byłam z wyćwiczonymi żeglarzami.


Powrót do przeszłości w tytule bierze się z tego, że Łukasz jak i ja wieeeele lat temu niezależnie od siebie spędziliśmy tam w wieku bardzo młodym jeden z ostatnich urlopów z rodzicami - takich rzeczy się nie zapomina :)


Została chęć powtórzenia takiego wypadu oraz kilka wspomnień i zdjęć. Ale my już planujemy następny weekendowy wyjazd - tym razem szykuje nam się weselicho. Na koniec złośliwie się pochwalę, że kolejny poniedziałek mamy tutaj znowu wolny :D (Ale potem długo, długo nic!)



Do następnego!
Moni