niedziela, 28 grudnia 2014

W trybie świątecznym

Witam!

Jak minęły Wam święta? Sapiecie z przejedzenia czy trzymacie dyscyplinę?


Ja po dość intensywnym - jak i dla wielu z Was - czasie przed świętami (praca, przeziębienie, przygotowania do Wigilii) zwolniłam nareszcie obroty. Do tego stopnia, że nie byłam pewna, jaki mamy dzisiaj dzień. Jednak muszę zachować rachubę czasu, bo jutro idę do pracy. ;) Było mi to zwolnienie tempa bardzo potrzebne. Odespałam, wykurowałam się, odpoczęłam.
Zanim jednak ten moment nastąpił było gorąco, ponieważ przygotowywałam Wigilię w domu i gościłam teściów oraz moją rodzinę! W dzień Wigilii, w amoku ostatnich przygotowań, ok. godziny 14-stej postanowiłam, że w przyszłym roku świąt nie będzie! Potem teściowa uświadomiła mi, że to normalne i sama ma tak od zawsze. Człowiekowi jednak raźniej wiedząc, że inni mają podobnie. ;)


Rodzina widząc pioruny i błyskawice nad moją głową, skutecznie schodziła mi z drogi, nie doszło na szczęście do większych rozrób. Ostatecznie wieczór był bardzo elegancki, było smacznie i uroczyście. Dało mi to wielką satysfakcję, jednak Luk, Mi i goście mieli w tym także swój wkład. Są i refleksje, takie bardziej osobiste...


Na aktywność blogową nie wystarczyło czasu, przed świętami wstawiłam jedynie krótkie życzenia na fb. Teraz nadrabiam w końcu zaległości i oglądam Wasze grudniowe wpisy. Dziękuję za Wasze życzenia, złożone tutaj oraz na Waszych blogach.
Odezwę się jeszcze w starym roku, a teraz znikam. Wybieram się z Córką na lodowisko - czy ktoś z Was posiada jeszcze łyżwy?! Ja owszem, ale na lodowisku byłam ostatni raz dwa lata temu. ;)

Tak więc do następnego, Moni

12 komentarzy:

  1. U mnie świąteczne przejedzenie :) Ale tak sobie tłumaczę, że to tylko raz w roku ! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ja podobnie sobie tłumaczę ;) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Podziwiam za zorganizowanie wieczerzy wigilijnej u siebie, ja nie byłabym chyba jeszcze na takie wyzwanie kulinarne gotowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co podziwiać, człowiek rośnie wraz z zadaniami. Do niedawna to ja bywałam gościem i też myślałam jakie to skomplikowane... Teraz sytuacja trochę się odmieniła i drugi raz byłam gospodynią. Ale bez pomocy byłoby mi cieżko, głównie z czasowych powodów, bo kulinarnie daję już radę. Ale nadal sama się dziwię :) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  3. Święta minęły jak szalone! Ja również nastawiam się psychicznie, na szczęście dwa dni pracy i znowu wolne :) My z mamą podczas przygotowań postanowiłyśmy, że nie będziemy się stresować i tak zrobiłyśmy. O dziwo wyrobiłyśmy się ze wszystkim na czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak dziś powrót do pracy? Mi ciężko się było zwlec, ale czekała mnie miła neispodzianka: miasto w białym puchu! Też myślę, że najważniejsze jest nastawienie i umiejętność odpuszczenia, ja jeszcze ćwiczę ;) Buziaki!

      Usuń
  4. Moni najlepszego - zwolnienie tempa jest bardzo potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas z tym jedzeniem było rozsądnie, nie było co się wygłupiać - w wigilię 3 osoby, w pierwsze świeto na obiedzie u kogoś, a w drugie goście z wizytą tylko na kawę. Jak dwoje osób mogłoby wszystko pożniej pozjadać? ;))) ale było dużo smakołyków, które na codzien nie kupujemy, wiec podjedliśmy na zdrowie. Dzisiaj jeszcze mamy swoją rocznicę, wiec skończyło się na chinskiej restauracji i teraz rzeczywiscie czuje, że trzeba wrócić do normalności :))
    Przyjemnych ostatnich dni grudnia Kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie Marysiu! Ja z roku na rok próbuję, aby mniej i z rozsądkiem i przyznam, że jest lepiej, ale obżarstwo nadal jest :) Trochę ze słodyczami odpuściłam, ale i tak stosy po szufladach przed Mi ukrywam. Jednak jak co roku w styczniu wszystko wróci do normy, więc te kilka dni rozpusty nam raczej nie zaszkodzi! Uściski!

      Usuń
  6. Oj choć szkoda, że święta minęły, to cieszę się, że podjadanie się skończy :). Nie ma to jak swój rytm dobowy :)
    Wszystkiego co najlepsze!
    Marta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też trochę szkoda, jednak ten leniwy rytm na dłuższą metę... męczy. No ale niedługo standartowy kierat i powrót do normy, więc cieszę się, że mogę trochę poleniuchować :) Serdeczności Marto!

      Usuń

Komentarze mile widziane! :)