niedziela, 7 września 2014

Lawendowe plony

Lubicie lawendę? Mnie te krzaki oraz kwiaty wprowadzają w zachwyt, sama nie wiem dlaczego :)
Cztery lata temu rozpoczęliśmy projekt "ogródek". Dostałam wtedy od Mamy w prezencie 10 małych lawendowych roślinek. Były widać prezentem od serca, bo rosną jak szalone. Krzaki osiągnęły takie rozmiary (głównie na szerokość, bo to niewysokie rośliny), że musiałam je w tym sezonie porządnie przyciąć. To naprawdę wdzięczne rośliny, mają niewielkie wymagania, ładnie się prezentują i bujnie kwitną (u mnie rosną w bardzo słoneczym miejscu).

Co roku więc mam przyjemność scinać całymi pękami lawendowe kwiaty. W ubiegłym roku zrobiłam z nich wianek. Tym razem powstały bukiety, które rozdałam bliskim mi kobietkom.



Są różne odmiany lawendy: jedne bardziej, inne mniej wytrzymałe na mróz. Różne występują też kwiaty. Ja najbardziej lubię właśnie te, widoczne na zdjęciu. Drobne, gęsto osadzone kwiatuszki o dość ciemnym odcieniu fioletu. Nota bene koloru fioletowego nie lubię w żadnej odmianie, ani we wnętrzach, ani w mojej szafie :) Koloru kwiatów lawendy to "nielubienie" jednak nie obejmuje!



Ciekawostką jest, że lawenda zakwita po raz drugi pod koniec sierpnia, jeżeli zetniemy kwiaty z pierwszego kwitnięcia, tj. na przełomie czerwca i lipca. Olejki eteryczne tej rośliny są tak intensywne, że odstraszają niektóre szkodniki (podobno - nie mogę tego potwierdzić;)), napewno ładnie prezentuje się jako obramowanie rabatki lub większych krzewów, np. róż. Myślę, że tak samo dobrze rośnie w doniczce.

W ramach zmian w ogródku byłam zmuszona przesadzić dwa krzewy, obawiałam się trochę, jak zareagują. Widzę jednak, że dobrze to przyjęły. Ba! Chyba się im przesadzenie podobało, bo bardzo wybujały :)

Lawenda nadaje się do świeżych bukietów, ale jej zaletą jest, że równie ładnie prezentuje się po wysuszeniu. W tym celu najlepiej rozwiesić je w przewiewnym miejscu kwiatami w dół.


Wieszając taką ilość przy łóżku - dobry sen gwarantowany!

Pozdrawiam serdecznie!

Moni

6 komentarzy:

  1. Aż wstyd się przyznać, ale nigdy nie miałam u siebie lawendy, ani na balkonie ani w domu. Może czas to zmienić skoro rzeczywiście tak pieknie pachnie :)))
    Przyjemnego tygodnia życze Moniko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do tego to naprawdę roślina łatwa w utrzymaniu...
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. aż pachnie przez ekran monitora :)
    moja jescze w ogrodzie , czas ją chyba ściąć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Kiedyś google na prima aprilis zrobił taki żart, że niby można przekazać zapachy :):) Siła perswazji jest ogromna :)
      Nigdy jeszcze "nie odważyłam" się nie ściąć lawendy, choć z pielegnacją innych roślin różnie to bywa;) Sama jestem ciekawa, jak ona by to zniosła?
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  3. Piękne bukieciki!!! Mam tak samo z fioletowym kolorem, jednak lawendę uwielbiam. Jej zapach również. Moim marzeniem jest własny krzaczek, niestety do tej pory mi się ni udało. Z nasion nic nie wyrosło. W przyszłym roku pomyślę nad kupnem gotowych roślinek i mam nadzieję, że się przyjmą. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie i zdrowo, przynajmniej dla migrenowców :)
    Pozdrawiam z Zagłębia Ruhry.
    O.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze mile widziane! :)