wtorek, 22 kwietnia 2014

Industrial chic - metalowe taborety w kuchni

Witajcie!

Mam nadzieję, że czas świąteczny spędziliście tak, jak lubicie najbardziej?! My wczoraj wróciliśmy z krótkiego rodzinno-świątecznego wyjazdu, ale nadal trwa modus urlopowy. W szkole ferie jeszcze do końca tygodnia, a my odpoczywamy sobie w domu - "na kupie" jak nazywamy to naszym rodzinnym slangiem ;) Fazy aktywne przeplatają się z totalnym lenistwem, czas spędzamy trochę razem, trochę każdy sobie.


Pierwszym wspólnym zajęciem, które zaplanowaliśmy na ten poświąteczny tydzień, to odwiedziny w tym sklepie. Stacjonarny sklep RAHAUS jest w Berlinie odkąd pamiętam i jest po prostu kultowy :) Aktualnie znajduje się m.in. przy Franklinstrasse w pofabrycznych budynkach o industrialnym charakterze: surowe ściany z cegieł, duże loftowe okna, a w środku bardzo ciekawe meble oraz dodatki. Ceny różne, tendencyjnie wyższe niż IKEA :), ale w większości nie-kosmiczne, poza tym często robione są jakieś akcje i można skorzystać ze specjalnych ofert. Dodam, że strona internetowa na pierwszy rzut oka w ogóle nie oddaje klimatu sklepu, w którym dziś byłam ;) Ale warto poprzeglądać, choćby dla samej inspiracji.


Domyślacie się, że nie skończyło się na samym oglądaniu! Cel był konkretny - taborety do kuchni. Po pospolitych ikeowskich krzesłach, przyszedł czas na szał. Krzesła były wygodne i pewnie by nam jeszcze trochę posłużyły. Winne jest 20 cm, oczywiście tych brakujących! O oparcie krzesła obijały się drzwi do spiżarki i był do niej niewygodny dostęp. Wymyśliłam, że lekiem na całe zło będą taborety właśnie.


Dzisiaj znalazłam takie, które są wygodne, niepospolite i praktyczne. Całkowicie chowają się pod stołem, dzięki czemu zyskuję kilka centymetrów wygody. Oczywiście brak oparcia jest pewnym kompromisem, ale obserwowałam nas trochę przy kuchennym stole i stwierdziłam, że w praktyce rzadko się opieramy!



Surowy industrial najbardziej mi się z tym taboretami kojarzy. Przyznam się, że wielką fanką takiego przemysłowego stylu nie jestem. Ale te taborety spodobały mi się bardziej, niż klasyczne, okrągłe i drewniane. Mają "pazur" i pasują do stołu, którego "nogi" to żeliwna podstawa ze starej maszyny do szycia.






Mała Mi nasz pomysł "storpedowała" (to też z rodzinnego slangu), bo nie spodobał jej się brak oparcia i nadal siedzi na tym:



Po pierwszym dniu mogę powiedzieć, że taborety są wygodne i dobrze się spisują, jesteśmy ze zmiany zadowoleni, Małej Mi też się ostatecznie spodobały i muszę ją przeganiać z mojego miejsca ;)

Oto kącik jadalny z dalszej perspektywy:


Kto by pomyślał, że można tak się rozpisać w temacie taboretów! :)
Już niedługo pokażę Wam postępy w salonie, doszły poduszki oraz nowy dywan...

Tak więc do następnego!

Pozdrawiam ciepło,
Moni

PS. To NIE jest post sponsorowany - z założenia tutaj takich nie znajdziecie. Będę jednak oczywiście pisać o miejscach komercyjnych lub sklepach, jeżeli sama w nich bywam lub uważam, że są godne opisania, czyli subjektywnie i niezależnie. Zaznaczę, jeżeli kiedyś miałoby być inaczej ;)

16 komentarzy:

  1. Piękny kącik. Udało Ci się z tymi taboretami, świetnie się wpasowały. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Dziękuję, najlepsze jest to, że tylko "na oko" dopasowaliśmy wysokość tych taborecików, ale na szczęście są raczej standartowe i nie opieramy brody o blat stolu ;) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  2. Monika fajny pomysł :)
    Miałam kiedyś takie singerowskie nogi. Był też pomysł wykonania do nich blatu z mozaki, który ostatecznie nigdy nie doczekał się realizacji... :)
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kasiu! U mnie w ogródku stoi stolik na metalowych, wykuwanych nogach, który też czeka na mozaikę... :D Czeka tak już chyba trzeci rok, ale jeszcze nie przekreśliłam tego projektu. Na szczęście obecny blat nie jest może ładny, ale w przyzwoitym stanie i można go używać.
      Miłego dnia i Tobie, pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Piekne te taborety!!!! Myślę, że to strzał w 10 tym bardziej, że tworzą wrecz komplet z singerowskim stoliczkiem:)))
    Tez tak czesto inspiruje siebie zaglądajac do różnych sklepów, czesto bez celu, a czesto cel sam mnie tam znajduje :))
    Gratuluje zakupu i miłego dnia Moniko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też stwierdzam, że zaskakująco dobrze się zgrały ze stołem. Ja również mam takie sklepy, gdzie regularnie chodzę, żeby "odświeżyć" perspektywę. Nawet jeżeli wiem, że na większość "eksponatów" raczej mnie nie stać. Zazwyczaj chodzi o pomysły i inspiracje.
      Uściski Marysiu!

      Usuń
  4. Te taborety są po prostu boskie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Taborety fajne, klimatyczne takie ale ale... taakiego Singera w domu mieć to jest dopiero coś! Ten rodzaj maszyny wspominam szczególnie miło bo na takiej właśnie uczyłam się jako dziecko szyć (babcia była krawcową). Odgłos klekotania mam do dzisiaj w głowie! Piękny stół <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bawiłam się jako dziecko na tej stopie od maszyny ;) Ten stół oryginalnie był biurkiem Łuka, blat jest przez niego wykonany. W takich singerowskich podstawach fajne jest to, że możliwości wykorzystania jest bez liku.
      Poszczęściło nam się, bo na działce w tych wszystkich śmieciach naszego poprzednika znaleźliśmy jeszcze jedną taką pdstawę. Po liftingu też służy nam jako stół. :)

      Usuń
  6. Bomba! Jeszcze nie widzialam na zywo, ale zdjecie przypomina mi lata 30- jakas kawiarnia albo Bar na dworcu! :D Jessi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrą kawę podają w tym "barze" ;)

      Usuń
  7. Monika, jakie piękne te taborety!!! Świetnie się zgrały ze stołem. Tez nie przepadam za totalnym industrialem, ale pojedyncze elementy są super, nadają wnętrzu wyrazistości. Co do samego sklepu, dziękuję za linka, nie znałam go. Widzę, że warto tam polować na promocje, jest ich sporo. I bardzo dobrze, że piszesz o tego typu miejscach i dzielisz się z nami swoja opinią na ich temat. Pozdrawiam!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Taborety wkomponowały się, jakby służyły nam od zawsze. To dobry znak ;)
      Co u Ciebie, jakieś nowe diy...?
      Uściski!

      Usuń
  8. idealnie pasują do stolika!Brawo!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze mile widziane! :)