Strony

sobota, 22 marca 2014

W krainie snów - sypialnia

Witajcie!

Sypialnia to miejsce, w którym spędzamy zazwyczaj najmniej czasu. Albo inaczej, w większości spędzanego tam czasu mamy zamknięte oczy. :)  Nie znaczy to jednak, że mniejszą wagę przywiązujemy do jej wystroju. Oczekiwania wszak są duże, bo sypialnia ma nas wprowadzić w nastrój wypoczynku, relaksu i spokojnego snu.


Nasza sypialnia skierowana jest na wschód. Światła i słońca wpada jednak niewiele, bo okna (2. piętro) wychodzą na niewielkie podwórze. W zasadzie jest to jednak ułożenie optymalne, naprawdę mało przebywamy tutaj w ciągu dnia i nie przeszkadza nam zanadto fakt, że pokój nie jest szczególnie jasny.


Na początku było tutaj nudno i pospolicie. Niebieskie ściany przejęte po poprzednich lokatorach. Łóżko, szafa i (wtedy jeszcze) łóżeczko oraz komoda. Dużo miejsca, jednak całość bez wyrazu.

Zmiany zaczęliśmy od pomalowania ścian na kolor kawy z mlekiem i to w dwóch odcieniach. W tym czasie powstała też lampa, o której pisałam tutaj. Przełom nastał po wyniesieniu łóżeczka do pokoju (wtedy jeszcze bardzo) Małej Mi. Szukaliśmy ciekawego ustawienia przy maksymalnym wykorzystaniu przestrzeni. Wiadomo przecież, że schowków nigdy nie za wiele. Tak powstał pomysł na szafę XXL, na którą chciałam zwróć Waszą uwagę.



Szafa XXL powstała na długość ściany. Wykorzystaliśmy też maksymalnie możliwą szerokość. Szafa (4-drzwiowa), którą już mieliśmy została postawiona na środku, a po jej bokach powstały dwie dodatkowe wnęki-szafy. Zasłony z IKEA zaczepione na karniszach świetnie sprawdzają się w roli "drzwi". Karnisz przymocowany jest do ściany oraz do szafy. To jest jedyny minus tego rozwiązania: szafie dostało się kilka mało eleganckich dziur, które w tym ustawieniu oczywiście są niewidoczne.
Po lewej stronie (strona Luka) wiszą dwa drążki, są więc dwa poziomy. Po prawej - mojej - stronie jest tylko jeden poziom do wieszania, ale wykorzystana jest i dolna przestrzeń na kartony, deskę do prasowania i takie tam... Całość jest stabilna, wszystko estetycznie ukryte i mieści się tutaj naprawdę sporo gratów wszelakich. Myślę, że ten pomysł można wykorzystać w wielu wariantach. Rozwiązanie jest szybkie i niskobudżetowe. Jest to z pewnością alternatywa do klasycznych zabudowanych szaf.


Jako że obie wolne ściany są zastawione, ustawiliśmy łóżko pośrodku, z naglówkiem pod oknem zostawiając trochę miejsca. To głównie rozwiązanie praktyczne, ale nadało całości pewnej lekkości.
Nie mamy też klasycznych stolików nocnych. Obok łóżka stoi jeden, kształtem przypominający starą skrzynię. Pomysł mój, wykonanie i dopracowanie szczegółów Luk, czyli klasyczny podział. No i oczywiście ja bejcowałam i woskowałam. :) Tutaj zbliżenie:


Nie wiem, czy to przypadek, czy może skrzynia-stolik nocny zapoczątkowała ten kierunek, ale nasza sypialnia to składnica wielu naszych pamiątek z podróży. Zresztą te są wszędzie i wtapiają się w tło mieszkania. Tutaj wyszła z tego lekko "azjatycka" kombinacja.

Na wielkie dekorowanie nie mam zbyt wiele miejsca, właściwie jednynie komoda pozwala na odmianę, choć pewne "eksponaty" mają tutaj swoje stałe miejsce.


Te opisane zmiany miały miejsce jakieś 5 lat temu, zmieniają się czasem jakieś dekoracje, ale główne ustawienie tak nam przypadło do gustu, że nadal nie zamierzamy go zmieniać. Wszystko się zgrało, panuje harmonia, jest dostęp do mebli i równocześnie to nasza przytulna oaza. Tutaj przy świetle świec i muzyce umawiamy się z Mężem na randki :):):)


Do takich cacek jak powyżej słabość mamy oboje - tyle że ja wyłącznie ze względów estetycznych, a Luk bawi się jeszcze elektronicznie. Mamy więc retro-radio, które nadaje nie z eteru, a z... internetu. Ale na ten temat wolę się niewypowiadać, bo szybko mogę się zaplątać. :)

Oczywiście nie jest tak, że nic tutaj nie mam do roboty. Planuję zmienić karnisze i zasłony w oknach, lampkę na stoliku nocnym oraz dywaniki pod łóżkiem. Jest i pięta achillesowa, czyli absolutny kompromis, którego nawet nie skomentuję, poprostu nie ma innego miejsca (choć już różne opcje przerabialiśmy). Brakuje nam poprostu dodatkowego pokoju :)


O innym kompromisie, który jednak przeszkadza mi o wiele mniej,  pisałam już tutaj.


Hm, to teraz czas na poobiednią drzemkę :D

Pozdrawiam Was moi Drodzy, do następnego!

Moni