Strony

niedziela, 23 lutego 2014

Salon zrobiony na szaro

Witam serdecznie!

Kiedyś, za świetnych studenckich czasów, moje weekendy składały się głównie na przygotowaniach do imprezy, samej imprezy oraz jej odsypiania. Teraz weekend to jedyny czas, kiedy można w kawałku zająć się jakąś pracą ogólnie mówiąc domową. Zapowiadałam już, że skupiliśmy ostatnio naszą uwagę na salonie. Jego metamorfoza to dłuższa historia i będzie tutaj teraz częściej powracać.

To właśnie salon okazał się najtrudniejszy w urządzeniu. Tutaj też najwięcej odbyło zmian, odkąd się wprowadziliśmy się osiem lat temu. Ale wszystkie te zmiany były jakieś takie nieudolne, bo brakowało całościowego konceptu. Dochodziły i odchodziły w tym czasie różne meble, a te które stały zmieniały swoje miejsce. Były próby planowania w programie Sketchup (Łuk), poszukiwanie inspiracji w pintereście (ja) oraz godziny omawiania, wymyślania i wymiany myśli (razem).

Trudność polegała trochę na tym, że dominuje w tym pokoju taki trochę nieciekawy brąz (podłoga oraz kilka mebli, które chcemy zachować). Ani malowanie podłogi (już przerabialiśmy na początku) ani mebli nie wchodziło w grę, trzeba było więc pokombinować kolorami. Po najróżniejszych pomysłach padło na zimny szary i to w dwóch odcieniach. O tym, jak dochodziliśmy do odcienia idealnego nie będę pisać, dla mnie ten proces zawsze ma coś z pokera. ;) Ale kolor jest i chyba pierwszy raz, odkąd maluję swoje ściany i mieszam farby, jestem zadowolona!

 

Tak to na malowaniu właśnie minął nam ubiegły weekend. Teraźniejszy z kolei był potrzebny na finalizowanie. Do ogarnięcia było z 1000 różnych szczegółów... Ale udało się. Pokój nie jest ostatecznie gotowy, ale podstawowe prace są zakończone. Teraz zostanie kosmetyka, stolik, oświetlenie oraz galeria, nad którą mędrkuję już kilka lat. :D Czas na działanie.


Temat salonu będzie jeszcze powracał, a na dzisiaj to wszystko, jeszcze tylko zdjęcie "przed":


Serdeczności!

Moni