Strony

środa, 1 stycznia 2014

Z kalendarzem przez życie

Witam w Nowym Roku!

Mam nadzieję, że dobrze go przywitaliście i kac nie doskwiera za bardzo!

Padły tutaj wczoraj takie życzenia, aby rok był twórczy. To chcę Was dziś przywitać pierwszym małym projektem diy.:) Nic wielkiego, akcja zrodziła się z potrzeby, bo połasiłam się w pracy na darmowy kalendarz formatu A5. Nic mu nie brakuje, spełnia moje potrzeby w pełni. Jego okładka była jednak czarna i smutna. Najpierw stwierdziłam, że się przyzwyczaję. Ale nie dała mi ona spokoju. Pomyślałam, że skoro chcę się otaczać ładnymi przedmiotami, to nie powinnam zapominać o tych drobnych, niepozornych. Szkoda czasu na kompromisy i prowizorki - życie to nie próba generalna!
Zresztą ja faktycznie z kalendarza podręcznego korzystam i wizja oglądania przez rok tej czarnej tandetnej okładki mnie nie bawiła.


Nie ma tutaj żadnej filozofii. Tajemnica dobrego wykonania tkwi w precyzji. Mi w tym pomogła ta szara mata, którą można używać również przy szyciu. U nas bardziej jest ona pomocna właśnie w pracach tego typu.
Papier, który użyłam kupił dawno temu Łuk w fajnym sklepie, raju dla zainteresowanych wszelkimi pracami ręcznymi. Przedstawię Wam go kiedyś.

Poza nożyczkami i linijką, przyda się również taśma dwustronna. To chyba najprostszy sposób na przyczepienie papieru. Na koniec okeiłam całość folią przylepną, bo sam papier mógłby do grudnia nie wytrzymać.

Krok po kroku w zdjęciach:








No i mam kwiecisty kalendarz. I nikt takiego nie ma! :) Jutro wracam do pracy, więc już niebawem wejdzie on do użytku.



Miłego dnia moi Drodzy!

Pozdrawiam Was serdecznie,
Moni

PS. Bez obaw, zdjęcia są z poniedziałku, czyli tak naprawdę to jeszcze projekt ze starego roku ;) Ale dobre zamiary też się liczą! :D