poniedziałek, 20 stycznia 2014

Czekoladowe fondue

Witam Was!


Święta już za nami, a my nadal dojadamy słodycze, które nazbierały się w grudniu. Oczywiście uchowały się te nudne, bo po pysznościach nie zostało śladu. No i co z takim czekoladowym mikołajem czy innym łosiem zrobić? Do garnka z nim!

Zaszaleliśmy wczoraj deserowo, zużywając przy okazji te "nudne" czekoladki. Zobaczcie:










Siostra przyniosła ten ładny gadżecik, ale wpierw rozpuściłyśmy czekoladę w garnuszku dodając trochę mleka. Dziecko miało święto, bo mogło bez ograniczeń najeść się czekolady. Dorośli się pocieszali, że przecież deser jest "zdrowy", bo ze świeżych owoców :D (I żadnych komentarzy na temat hiszpańśkich truskawek!) Ludzie, jakie to było pyszne!!! Niebo w ustach, od wczoraj chodzi za mną ten pyszny smak!

Na koniec wyglądało to tak:




A Wy, jak osładzacie sobie...życie? ;)

Pozdrawiam Was serdecznie!
Moni

PS. Zdjęcia siostra i ja.

25 komentarzy:

  1. Bardzo pomysłowo Moniko. U nas nic po słodyczach świątecznych nie zostało, jako, ze nie było ich dużo. Mi ze względu na mojej alergię, ciezko kupic coś słodkiego, a T. wszystko co czekoladowe zjada w przeciagu kilku sekund ;) Jednak bardzo mi się spodobało, jak fajne rozwiazanie znalazlaś na i czekoladki i owoce :)
    Udanego tygodnia zycze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas się zbiera, bo każdy przynosi "coś małego", głównie dla Miriam. Sama też nie kupowałam zbyt wiele, bo czułam że i tak będzie tego za dużo. No i faktycznie, mamy jeszcze trochę zapasów (tak z 500g!), także napewno ten deserek powtórzymy :)
      Wzajemie i Tobie miłego!

      Usuń
  2. ha! mam jeszcze mikołaja i kilka bombek, będzie wyżerka :D
    dzięki za podrzucony pomysł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to do gara z nim! Nie dziękuj, to jest podstęp, żebym miała towarzystwo w niedoli zbędnych fałdek ;)
      Ha!

      Usuń
  3. ... a Ty wiesz, że ja na samym początku, to sobie pomyślałam: na owoce i kiełki się przerzucili, jak nic :))))) a potem dopiero dopatrzyłam się, że to posypka, orzeszki itp. :))) Jakiś mózg mam wyjałowiony tymi kiełkami ;)))))
    Pychota!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa! Z pewnością by mi dobrze zrobiło przerzucić się na kiełki :D Ale nic z tego, jestem smakoszem, co mnie zgubi. Ale z Tobą Sylwuś jestem w doborowym towarzystwie, jak widzę Twoje pyszności!

      Usuń
  4. Ale słodkości , niam, idę po czekoladkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale pychotka!
    Zapraszam Cię na moje rocznicowe CANDY!
    pozdrawiam
    http://paulapearls.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. O mniam, ale mi smaka narobiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mniam, mniam. Od wtedy chodzi za mną ten smak i kombinuję, kiedy znowu...bo czekoladki grudniowe nadal mam :)

      Usuń
  7. super sprawa- u nas też zalegają te najnudniejsze...wstyd sie przzyać ale nawet jeszcze jajka wielkanocne... obawiam sie tylko ich jakosci.... ale zainspirowałas mnie :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się roztopi, to już nie poznasz, gdzie jajko, a gdzie Mikołaj :D

      Usuń
  8. Monia...to powinno być zabronione takie pyszności pokazywać...mniam mniam mniam

    buziaczek słodziaczek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to specjalnie dla Was, co się mam tak sama tuczyć :)

      Buziaki!

      Usuń
  9. Hahaha, fajny pomysl na "utylizacje" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś to moje "kółko ratownicze" na bioderkach nie chce sięzutylizować i ja nie wiem dlaczego ?! :)

      Usuń
  10. W skrócie - zazdroszczę;-) Świetny blog, jestem pod wielkim wrażeniem! Z przyjemnością dodaję Cię do mojej bazy najlepszych blogów architektonicznych http://architektoniczne-blogi.blogspot.com/. Liczę na wysoki poziom wpisów. Pozdrawiam serdecznie, Piotr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię Piotrze. Miło mi, ale jednak ciekawi mnie bardzo jakie kategorie zaważyły na Twojej decyzji...bo aż tyle tej architektury tutaj nie ma ;) lub jest - z perspektywy laika.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. ach, czekolada!!!! mój ulubiony słodycz :) Gdybym musiała z niej zrezygnować, byłabym baaaaaaaaardzo nieszczęśliwa.......Dostałam ślinotoku patrząc na Twoje zdjęcia.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Rozumiem, że takie fondue dla Ciebie to trudna sprawa... nie zdążysz stopić czekolady? ;)

      Usuń
    2. Hahaha, dokładnie. Kiedyś robiłam tort, którego głównym składnikiem była stopiona czekolada, musiałam cały czas dorzucać, bo jakimś dziwnym trafem ubywało...............

      Usuń

Komentarze mile widziane! :)