czwartek, 25 lipca 2013

Orchidea - baśniowy kwiat

 
Tak mi się właśnie kojarzą storczyki: baśniowo, dostojnie, tajemniczo i pięknie. Podobały mi się chyba od zawsze, nawet mój bukiet ślubny był właśnie z tych kwiatów. Ale długo nie wiedziałam, że są tak łatwe w pielęgnacji. Myślałam, że to kwiaty dla specjalistów. :) Aż w końcu dostałam jeden w prezencie od Męża. Teraz mam cztery, zdobią wschodnie okno sypialni i jest im tam dobrze.

Poza specjalną odżywką do orchidei, którą serwuję im raz na kilka miesięcy ;) oraz "kąpielami" te rośliny nic więcej nie potrzebują. Kąpiel wygląda tak, że wstawiam je do wanny i zalewam wodą. Potem odsączam - to wszystko. Storczyki lubią ciasne doniczki, dość luźne podłoże i nie powinny stać w wodzie.

Właśnie wszystkie cztery zakwitły i prezentują się w całej swojej okazałości, więc je Wam pokażę. Najlepsze jest to, że te kwiaty trzymają się bardzo długo.


Biała, z dużymi kwiatami:



Biała w różowe cętki:



Z malutkimi kwiatkami:



Różowe, duże kwiaty:



Poza różową wszystkie okazy są z przecen i kosztowały każda 4 - 5 euro, czyli jakieś 20 złoty. To niewiele za takie królowe.

Pozdrawiam ciepło!
Moni

wtorek, 23 lipca 2013

Skrzynia

Lato, lato wszędzie....

Witam serdecznie!

Wakacje zdecydowanie nie sprzyjają blogowaniu, a przynajmniej publikowaniu wpisów. Lato rozpieszcza mnie w tym roku wyjątkowo, rzadko jestem on-line. :) Kilka dni nad Bałtykiem spędzonych z Córką udane w pełni, piękna pogoda, totalna laba i nawet woda w morzu CIEPŁA! Korzystam ile się da, bo nasze wakacje nieubłaganie dobiegają końca. Kończą się dobre czasy i wakacyjny klimat, Mała Mi wraca już niedługo do szkoły, a ja do pracy. Ale nie wybiegam w przyszłość i tak nas codzienność dopadnie.

Pokażę Wam SKRZYNIĘ. Projekt diy, wykonany przez Łuka z desek podłogowych oraz kołków, właściwie bez użycia kleju. Dodam, że wykonany w kuchni aszego poprzedniego mieszkanka! To ja podsunęłam pomysł, a w trakcie robót mocno dopingowałam. Sztuką oraz najtrudniejszym etapem była klapa, która jest półokrągła. Skrzynia ma skrywać skarby, więc została obita staromodnymi okuciami. Przyjemne sprawy wykończeniowe jak bejcowanie oraz woskowanie przypadły w udziale mi.

Ta skrzynia powstała kilka lat temu i pojechała w prezencie do pewnego Domu na wsi. O tym domu napewno jeszcze napiszę, a teraz zobaczcie skrzynię:





Ta szpara powstała przez nieuwagę już przy używaniu. Aby dochodziło powietrze klapa została podważona, ale niestety tylko z jednej strony. Teraz skrzynia jest już naprawdę unikatowa :)

A gdzie Wy trzymacie swoje skarby?! :)

Zanim przepadnę w ogródku, pozaglądam, co w Waszych blogach piszczy. Tak więc do zobaczenia!

Pozdrawiam słonecznie!
Moni

wtorek, 16 lipca 2013

Konik morski

Witam serdecznie!

Dwa tygodnie urlopu minęły (za) szybko, ale wróciłam wypoczęta, z naładowanymi akumulatorami. Teraz przystosowuję się do codzienności i nastawiam na działanie. Urlop mogę zaliczyć do udanych, osiągnęliśmy bardzo satysfakcjonującą równowagę między leżakowaniem i zwiedzaniem. Jak zwykle wyobrażenia oraz uprzedzenia (moje i innych) się nie potwierdziły, było lepiej niż się spodziewaliśmy. Jednak o Ukrainie, a konkretnie Krymie napiszę jak trochę ochłonę.


Na powitanie przedstawię Wam konika morskiego, pasuje do wakacyjnych klimatów. Lubię dekoracje morskie, jednocześnie wydają mi się zbyt monotematyczne. Staram się wybierać bardziej uniwersalne przedmioty oraz dekory. Nie mniej jest i u nas odrobina morskich akcentów... w łazience. Muszle w słoju, które już pokazywałam, piaski przywiezione z urlopów i trzymane w aptekarskich butelkach, no a teraz konik morski. Do koników morskich w każdym wydaniu mam mianowicie niewytłumaczalną słabość. Kupiony został jeszcze przed urlopem w sklepie Butlers. Wprawdzie ta sieć nie działa niestety dotychczas w Polsce, ale wspominam i polecam, ponieważ ze strony internetowej wynika, że sklepy działają w kilku krajach sąsiadujących. Sklep oferuje wiele fajnych rzeczy do domu w przyzwoitych cenach. Zresztą ostatecznie można się przynajmniej zainspirować.





Pod przedurlopowym postem o czereśniach zastało mnie tyle komentarzy, było mi niezmiernie miło! Dziękuję za nie i Wasze słowa oraz za Wasze odwiedziny! Ten blog to absolutny zastrzyk energii oraz nowy dla mnie wymiar komunikacji. Nie mogę przestać się dziwić i cieszyć!

Co powiecie na konika? 


Do następnego!

Moni

poniedziałek, 1 lipca 2013

Przygotowania do podróży

Kochani!

Plecak już spakowany. Teraz jeszcze ostatnie przygotowania i odlatujemy.
Przed wyjazdem trzeba było też ogarnąć trochę ogródek. Nauczyłam się właśnie, że wyjazd w trakcie zbiorów (truskawki, lawenda, czereśnie, czereśnie, czereśnie, chyba z 200 kg) wymaga dodatkowej organizacji i pomocy innych.

Czereśnie zaś przyprawiają mnie o palpitacje serca. Po zebraniu ok. 12 wiaderek na drzewie bez zmian. Normalnie "stoliczku nakryj się"! Czasu i chęci wystarczylo na 10 kompotów i tyle samo dżemów (z dodatkiem mięty). Po tym jak o mało nie zleciałam z drabiny uknułam plan, że trzeba to drzewo mocno skrócić, a najlepiej całkiem ściąć. Po co mi 200 kg robaczywych czereśni?!

Ale na szczęście ogródek to nie tylko czereśnie, choć i te wyglądają pięknie.





Lawendowe krzaczki mają trzy lata i nieźle się rozrosły. Zebrałam sporo kwiatów i udało mi się ukręcić wianek. Przeliczyłam się trochę  i wyszło trochę niesymetrycznie, ale coś wymyślę, narazie się suszy (i pachnie!).




Na koniec jeszcze kilka chatkowych ujęć:




Pozdrawiam Was serdecznie, do następnego, a teraz zmykam na internetowy odwyk ;)

Moni