Strony

niedziela, 22 grudnia 2013

Przed świąteczną metą

Witam Was Kochani!


 Po fazie kreatywnych wyczynów i szaleństw, codzienność przejęła władanie nad moim czasem. I nie to, że przygotowania do świąt mnie przerastają. W międzyczasie były jeszcze urodziny Mimi i Łuka, spotkanie rodzinne i dzieci, impreza świąteczna w pracy, trzydniowe szkolenie, zakupy, listy, planowanie, umawianie, w najbliższej rodzinie urodziła się dziewczynka, a dziś, w niedzielę, czeka nas świętowanie pierwszych urodzinek innej fajnej i bliskiej nam dziewczynki ... A i przemeblowania w salonie też były!

Odczuwam lekkie zużycie materiału, mam trochę dosyć tego spiętrzenia i chcę, żeby te święta w końcu były.

Na szczęście z roku na rok udaje mi się te wszystkie uroczystości coraz bardziej usprawniać.Troszkę szkoda jednak, że takie ważne okoliczności u nas odbywają się w przeciągu trzech tygodni, nie mamy czasu, aby każdą z nich należycie się  nacieszyć.

Nie mniej cały ten kołowrotek sprawia mi przyjemność! Lubię planować, kupować i pakować prezenty. Lubię stroić dom i choinkę. Za to ciasteczek piec nie lubię, a sprzątanie odhaczam w listopadzie, tylko tyle, ile zdążę.


Tak więc jest już i pachnąca choinka i prezenty spakowane, zakupy odhaczone, karp w lodówce na mnie łypie (to ryby nie mają powiek?!), w kuchni pachnie grzybami, wino grzane grzeje i mam satysfakcjonujące uczucie, że się wyrobiłam na czas.





W tym roku przypadła mi pierwszy raz ważna rola, bo Wigilię rodzinnie obchodzimy u nas. Tak więc doszła organizacja kulinarna tego najważniejszego w roku spotkania przy stole. Jakie będzie? Zobaczymy....

Odezwę się jeszcze, zanim oddam się całkowitemu hedonizmowi :) A zaległości na Waszych blogach to sobie nadrobię niedługo. Zapowiada się bowiem całkiem fajna LABA...i to już wkrótce!

Pozdrawiam Was serdecznie, nie dajcie się zwariować!
Moni