Strony

niedziela, 17 listopada 2013

Festival of Lights

Witam!

W październiku, kiedy wieczory stają się dłuższe, Berlin co roku przez kilka dni emanuje szczególnym światłem. Mowa o festival of lights. Znane miejsca w centrum miasta są w tym czasie dość przekornie oświetlane. Robi to wrażenie i pomaga znieść nadejście zimowej pory, bo jednak każdy czas ma swoje walory!



Właśnie możliwość zabawy światłem przeróżnych lampek oraz świec powoduje, że listopad, którego nie lubię, staje się znośny. Chociaż ostatnio tak pędzę przez życie, że nawet jesienny blues mnie nie dogania.



Mimo jesiennej słoty i ciemności zakwitł mój bożonarodzeniowy kwiat, nawet nie wiem jak on się fachowo nazywa. Jednak i to jest światełko - te kwiatuszki wybujały jakby na przekór zaspanej naturze. Miło je oglądać, mimo że szyba mokra i plucha za oknem.



Widzę, że na blogach przygotowania do Świąt już rozpoczęte. U mnie nie inaczej. Od kilku lat zaczynam w listopadzie roboty, aby pod koniec miesiąca móc zająć się przyjemniejszą częścią: dekorowaniem.
W Niemczech adwent jest bardzo radośnie celebrowany, wszystko już od pierwszej jego niedzieli migota i świeci. Dlatego nasz Dom już od początku grudnia jest świąteczny, jest wianek adwentowy i kalendarz dla Małej Mi. Na koniec, dopiero przed Wigilią, dochodzi świeża choinka.

Dla mnie grudzień to zawirowanie całkowite, ponieważ obchodzimy jeszcze urodziny Łuka oraz Małej Mi - tydzień w tydzień! Dlatego w Nowy Rok wchodzę zazwyczaj lekko znużona wszelkimi uroczystościami i spotkaniami rodzinnymi;) Ale z roku na rok coraz lepiej wychodzi mi opanowanie tej karuzeli i przyznam, że z radością oczekuję grudnia!

Mam i ja kilka pomysłów na drobne prezenty i szybkie dekoracje. Nie obędzie się również bez wianków, bo mam do nich słabość. Tak więc nastawcie się na przedświąteczny klimat w kolejnych postach!

Pozdrawiam Was cieplutko - fajnie, że tutaj zaglądacie!
Moni