sobota, 12 października 2013

W łazience...

Witam!

Codzienność, często przeklinana, może być zbawienna i mieć działanie terapeutyczne. Nagle takie np. gotowanie zupy przestaje być czasochłonnym obowiązkiem - cieszę się, że mam ją dla kogo ugotować. O smutku i żałobie pisać nie będę, bo i jak o tym pisać? To uczucia, które będą ze mną długo, ale jednak życie toczy się dalej i jest w tym pewna pociecha. Bardzo serdecznie Wam dziękuję za wszystkie słowa otuchy i dobrą energię!

Wspomniałam wprawdzie o zupie (dyniowa, Córki ulubiona!), ale kulinaria to ostatnia rzecz, o której tutaj napiszę. Z tej prostej przyczyny, że gotować za bardzo nie lubię, co nie znaczy, że nie potrafię :) Ha, wydało się!

Dziś będzie krótko o bardzo praktycznym pomyśle dojrzanym w sieci, a dokładnie tutaj!

Mam w posiadaniu metalową etażerkę na owoce, ale od jakiegoś czasu już jej nie używałam. Stała sobie i czekała, aż wróci do łask. Jednocześnie szukałam pojemnika na gąbki i inne łazienkowe przydasie. Oczywiście sprawa nie była prosta (inaczej nie miałabym o czym pisać), ponieważ przewidziane miejsce ma czasem kontakt z wodą. Z tego powodu "załatwiłam" już kiedyś fajne bambusowe pudełko. Olśniło mnie przeglądajac Pinterest i mam rozwiązanie idealne!

Nieużywana etażerka świetnie sprawdza się w nowej roli, pasuje do reszty, gąbki mają swoje miejsce, a ja się cieszę z prostoty tego rozwiązania. Czegóż chcieć więcej, prawda?!






Ta duża muszla jest bezcenna. Znaleziona podczas podróży poślubnej i dowieziona z drugiego końca świata w całości. Ta "muszelka", choć trochę pofatygowana, jest ogromna i waży prawie kilogram! W międzyczasie wiem, że wywożenie takich skarbów nie jest całkiem legalne i opanowuję, choć z trudem, moje zapędy zbierackie. Zresztą teraz przywozimy piasek :)



Pozdrawiam Was moi Drodzy i cieszę się, że zaglądacie!

Moni

18 komentarzy:

  1. w sumie to nawet lepsze rozwiązanie niż te wszystkie bambusowo-wiklinowe gadżety, bo łatwo ją utrzymać w czystości

    ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. ładne zdjęcia nagłówkowe

      Usuń
    2. Można odłożyć nawet wilgotną gąbkę, więc jest i prostota w użytkowaniu. To jest u mnie w domu podstawa, bo mieszkam w obozie rebeliantów. Wszystko musi być praktyczne i proste w użyciu, inaczej od razu jest opór i bunt. :)

      Dziękuję za feedback ws nagłówka. Sprawy graficzne to nie jest moja mocna strona, narazie raczkuję, więc rezultat jeszcze nie sprostał moim wymaganiom, ale może się wyrobię ;)

      Uściski, Lucy!

      PS. Widzę że Nicka trochę zmieniłaś, fajnie. Ale nie wyczaiłam jeszcze, co na tym zdjątku jest...

      Usuń
    3. Nick zmieniłam w związku ze zmianą adresu bloga, a to z uwagi na pornografię dziecięcą.
      Na zdjęciu widać brylant z opiłkami, favikony mają bardzo małe rozmiary.
      Buziaki

      Usuń
    4. No tak, nawet bym w tym kierunku nie pomyślała...ale wrażliwości na ten temat nigdy nie za wiele.
      Teraz widzę ten brylant, fajny pomysł :)

      Usuń
  2. Bardzo się cieszę , że już wróciłaś, do nas, do bloga, do obowiązków, Ściskam Cię mocno i wierze w siłę Twego serca i bliskich.
    Pomysł jest świetny. Zawsze twierdziłam, że te proste z pozoru rozwiązanie bywają najlepsze. Aż sama mam ochotę na coś takiego...tylko po co, nie mam wanny a i miejsca również;) ale powzdycham jeszcze przez chwilkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Marysiu za te ciepłe słowa!

      Wiesz nawet, jeśli niestety nie postawisz sobie takiego w łazience, to chodzi o tok myśli. Myślę, że dzięki temu może i mi będą częściej wpadać do głowy takie niestandardowe rozwiązania, bo bardzo takie lubię :) Aż żałuję, że sama na to nie wpadłam!
      Ściskam!

      Usuń
  3. Fajne rozwiązanie :) ja też mam tak, że żal mi coś wyrzucić i nagle okazuje się, że można zastosować do zupełnie innych funkcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie, problem jedynie z miejscem do przechowania tych chwilowo niepotrzebnych przedmiotów... :)
      PS. Witam na blogu i pozdrawiam!

      Usuń
  4. O! a dzisiaj moja mama się zastanawiała nad czymś, gdzie może przechowywać łazienkowe kosmetyki, bo miejsca ciągle mało ;) i wszystkie krateczki, półeczki za ciasne. Podpowiem jej!!!
    Moni, trzymam kciuki, żeby ten czas był dla Ciebie łaskawy, na ile się da.
    Ściskam mocno!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, to naprawdę niesamowite, tyle dobrej energii!

      Ja wychodzę z założenia, że blog jest m.in. od tego, żeby dzielić się ciekawymi pomysłami i zawsz bardzo się cieszę, kiedy przestawiane tutaj rozwiązania znajdą zastosowanie u innych :)

      Buziaki!

      Usuń
  5. Witaj w blogowym świecie, i współczuję, nawet nie wiem jak ująć to co czuję i co chciałabym napisać.
    Ściskam Cię więc cieplutko . :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Alu, to miłe. Wiesz, czasem nie trzeba nic mówić, sam uścisk wystarcza...
      Ściskam serdecznie!

      Usuń
  6. Bardzo się cieszę, że wróciłaś do blogowania:) Pomysł świetny, bo kto powiedział, że taki przedmiot musi stać w kuchni? Ja np. trzymam kosmetyki do makijażu (kredki, pędzle, pomadki itp.) w starych filiżankach, bo te typowo "łazienkowe" zestawy jakoś mnie nie przekonują.... Ściskam mocno!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapomniałam: Odmiana strony na plus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że łazienka wogóle jest trudna do urządzenia, szczególnie jak się zastanie już "gotową". Cieżko opuścić ten typowo łazienkowy styl. Filiżanki, to fajny pomysł, ja moje mazidła schowałam w szafce :)

      Dzięki, co do nagłówka nadal się wyrabiam, tak więc cieszę się, że na plus ;) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  8. Mam tak samo jak Ty. Czasem coś zachomikuję, czeka na swój czas, a później doznaję olśnienia i realizuję swój pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i właśnie ten moment olśnienia jest najlepszy! :)

      Usuń

Komentarze mile widziane! :)