niedziela, 22 września 2013

Pocztówka z podróży - Krym, Ukraina, cz. 3 i ostatnia


Witam sredecznie!

Czas zakończyć relacje z Ukrainy. Zapraszam Was dzisiaj na ostatnią część krymskich przygód. O wcześniejszych etapach przeczytacie tutaj: część 1. (Simferopol, Feodozja)oraz część 2. (Jałta)

4. Sewastopol

W Sewastopolu znaleźlismy się wczesnym popołudniem 9. dnia urlopu, czyli w środę. Pierwszym założeniem było dotrzeć tam już we wtorek, ale za bardzo podobało nam się w Jałcie. I DOBRZE! Sewastopol to może i ciekawe miasto, ale zbyt duże, aby uchowała się leniwa urlopowo-morska atmosfera. W przewodniku ta miejscowość została opisana jako moloch i ja się pod tym podpisuję.
My znaleźliśmy się tam z powodu łodzi podwodnych (Łuk) oraz stacji kolejowej, z której odjeżdżaliśmy do Kijowa.

Sewastopol

Tradycyjnie pierwsze zadanie: znaleźć nocleg. Przewodnik okazał się do niczego pod względem praktycznych wskazówek na ten temat (to nie był lonely planet, który kiedyś zachwalałam). Trochę się nachodziliśmy, aż się udało w hotelu Krym. Ogromny budynek, wszystko bardzo oldskulowe, łącznie z panią Recepcjonistką. Po raz kolejny poczuliśmy się trochę przesunięci w czasie. Pokój na 11. piętrze i widok na morze rekompensował windę, która rzadko do nas docierała, kolonie szalejące po piętrach oraz stare łóżka i materace odstawione na korytarzu.
Hajlajtem było śniadanie, które trzeba było osobno wykupić. Otóż to śniadanie podawane było w dyskotece znajdującej się w tymże hotelu! Najpierw zupa mleczna, potem kiełbasa, to wszystko popite herbatą z czajnika - odlot! Konsumpcja odbywała się w akompaniamencie powitalnych okrzyków wychowawców i dzieciaków z kolonii. TEGO nie znajdziecie na żadnym olinklusiwie ;)

Hotel Krym - Sewastopol
Hotel Krym, widok z 11-go piętra

Sewastopol jest politycznie ciekawym miejscem. Nie podlega administracyjnie pod Simferopol, tylko bezpośrednio pod Kijów. Powodem jest rosyjska baza marynarki wojennej. Tak, tak - to nie pomyłka. Rosyjskie flagi wszędzie dumnie powiewają - osobliwe uczucie, nawet dla mnie jako turystki.  Podejrzewam, że to gospodarcze pobudki oraz historyczne aspekty doprowadziły do takiego rozwiązania. To miasto ma dość mocny militarny nalot, wszędzie pomniki wysławiające wojennych gieroi. Istotny wydaje się również fakt, że Sewastopol został praktycznie całkowicie zburzony w trakcie 2. Wojny, a potem odbudowany. Najładniej i naciekawiej jest oczywiście przy wodzie. Dość centralnie leży też całkiem fajny park. W sumie jest to duże miasto, rozciągające się dookoła zatoki. Jednak turystycznie ciekawy jest zaledwie mały odcinek.

Sewastopol

Czwartek był dniem zajęć w podgrupach - Mama z Córką plażowanie, Tata łodzie podwodne. Plażowanie odbyło się w samym porcie. Nie spodobało nam się, więc skróciłyśmy do minimum. Na szczęście w parku były konie, dzięki nim Mała Mi przebolała skrócony program aqua.

Łuk zaś wybrał się do Balaklawy. Balaklawa jest to wioska nadmorska, w której pozornie nic nie było. Jednak jak się okazało w latach 90-tych pod jedną z gór ukryta jest podziemna baza łodzi podwodnych z bezpośrednim dostępem do Morza Czarnego. Przyznam, że sprawa jest spektakularna, ale z mojej strony tyle w tym temacie. Będąc w okolicy koniecznie zawieźcie tam swoich Mężów, Partnerów i Synów - uzyskacie ich szacun i będą Wam dozgonnie wdzięczni :D

Balaklawa, baza łodzi podwodnych
Balaklawa

Piątek był naszym ostatnim dniem na Krymie. Przepłynęliśmy się po wspomnianym porcie stateczkiem, to zawsze jest fajną opcja. Człowiek zwiedza, nie marnując nóg. Ostatnim zadaniem było nakupić prowiantu na 16-stogodzinny przejazd pociągiem do Kijowa.

5. Kolej Sewastopol - Kijów

Przejazd koleją został już pieczołowicie przygotowany z wyprzedzeniem, miejscówki zarezerwowane oraz zapłacone przez internet. Jest to konieczne, ponieważ inaczej nie ma szans na bilety. Miejscówki można wykupić 45 dni przed planowaną podróżą. Właściwie należy to zrobić, ponieważ inaczej jest wszystko wykupione, szczególnie w czasie wakacji. Już na Krymie, w Simferopolu, wymieniliśmy poprostu naszą rezerwację na bilety. Za przejazd z bagażem za 3 osoby zapłaciliśmy ok. 200 zł.  Żądni przygody świadomie wybraliśmy 3. klasę, czyli otwarty wagon sypialny. Da się jechać również w klasycznych kuszetkach dla 4 osób (2. klasa) oraz de luxe dwie leżanki, ale cena tychże jest porównywalna do kosztów przelotu.

Sewastopol - dworzec


Dla Małej Mi taka jazda to wyjątkowa frajda, szczególnie przebywanie na górnej leżance i wyglądanie przez okno. Stukot oraz lekkie kołysanie nocą mają w sobie coś transowego. Wbrew pozorom jest dość wygodnie, w cenie świeża pościel oraz ręcznik. Jednak po 15 godzinach miałam dosyć, było gorąco i wszystkie rzeczy przesiąknięte były takim pociągowym odorem. Sprawa subjektywna, bo Moje Dziecko było rozczarowane, że "już" wysiadamy.



6. Kijów

Przewodnik autorstwa Artura Grossmana wychwala Kijów jako najpiękniejsze miasto Europy. Europa ma wiele pięknych miast, więc taki ranking jest raczej trudny, ale Kijów spokojnie mógłby się znaleźć w czołówce. Szczerze przyznam, że właściwie nic przedtem o Kijowie nie wiedziałam i bardzo pozytywnie mnie to miasto zaskoczyło. Przyjechaliśmy w sobotę o godzinie 11.00, mieliśmy więc niecałe dwa dni na zwiedzanie. To niewiele, pozatym pod koniec urlopu następuje pewne znużenie lub nadmiar, dlatego raczej bez presji chciałam jedynie "poczuć" to miasto, a nie odhaczać kolejne zabytki.



Zaszaleliśmy na koniec, jako nagroda za noc spędzoną w pociągu zarezerwowaliśmy całkiem przyzwoity hotel w samym centrum (Kryszatyk). Dzięki temu, główne miejsca mogliśmy obejść na piechotę. Zrobiliśmy też eksperyment: przypadkowym trolejbusem oddaliliśmy się trochę od centrum. Dość szybko robi się wtedy szaro i brzydko, a różnica do "bogatego" i eleganckiego śródmieścia jest szczególnie widoczna. Było to deprymujące. Tę brzydotę rekompensują ludzie. Są mili i pomocni, podpada dobre wychowanie starej daty - bardzo mnie to ujęło.

Kijów - miasto przeciwieństw
Kijów
W porównaniu do Krymu, Kijów to metropolia. Centra handlowe (takie same jak wszędzie), metro, wszystko trochę bardziej zadbane, zamożniejsze. I droższe. Chciałabym kiedyś zwiedzić to miasto trochę dokładniej, my zaledwie pobieżnie obejrzeliśmy główne miejsca oraz hydropark.

Hydropark według mnie to miejsce godne rozgłosu. Z pozostałości i różnych metalowych elementów ze starych fabryk powstała odjechana, darmowa (!) siłownia na wolnym powietrzu. Jestem pod wielkim wrażeniem tego pomysłu oraz jego realizacji!

Kijów - Hydropark

Kijów - Hydropark, tutaj rządzi testosteron!

Kijów - Hydropark

W Kijowie kończy się nasza wyprawa. Powrót do Berlina samolotem przez Rygę z małym incydentem na lotnisku. AirBaltic liczy sobie 40 zł od osoby, jeśli nie zrealizujesz check-in przez internet, o czym nie wiedzieliśmy. Takie trochę irytujące zakończenie naprawdę udanego urlopu.

Ukraina to ogromny kraj, a ja tym wyjazdem nabrałam chęci na więcej. To dobry znak, prawda?!

Życzę Wam miłego startu w nowy tydzień!

Pozdrawiam,
Moni

w pociągu - widok z okna :)

12 komentarzy:

  1. moni, powinnaś pisać subiektywne przewodniki, masz to coś. nie zdziwiłabym się, gdybyś za jakiś czas wylądowała w redakcji voyage

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero przez ten blog odkrywam w tym kierunku ciągotki i z pewnym zaskoczeniem stwierdzam, że przychodzi mi to dość łatwo! Jest mi bardzo miło, przeczytać taką "recenzję", tymbardziej, bo wiem, że piszesz, co myślisz! Ale z voyagem to już przesada! Buziaki Lucy!

      Usuń
    2. nie przesada, tylko mobilizacja i pochwałka z mojej strony, bo dlaczego by nie? masz predyspozycje, dobrze się przy tym bawisz... stawiam na tolka banana... eeee..... na moni(fakturę) :D

      Usuń
    3. Zdecydowanie łatwiej jest mi chwalić kogoś niż przyjmować pochwały. Ale pracuję nad tym :)
      Dzięki!

      Usuń
  2. Ja zawsze jestem zachwycona Twoimi przewodnikami i jak zawsze zdjęciami :)) wiem ,wiem...monotematycznie ale cóż ja na to mogę - wdzierają się do mojego serca i już. Wspaniałe miejsce. Podobnym pociągiem podróżowałam po Indiach ;)) buziaczki Kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilonko dziękuję Ci. Jeśli pozytywnie, to może być i monotematycznie ;) Już wspominałam, że wiele zdjęć z naszych wyjazdów jest autorstwa mojego Męża. Niemniej dopiero przez ten blog mamy okazję je "opublikować" i każdy pozytywny feedback, a w szczególności taki od serca jak Twój, jest mile widziany. Pozdrawiam serdecznie! :*

      Usuń
  3. Fajna relacja i szkoda, że ostatnia. Chciałoby się jeszcze. Piękne zdjęcia i bardzo fajny klimat nam pokazałaś! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej skończyć w takim momencie, kiedy chciałoby się jeszcze :)
      Dziękuję i przesyłam uściski!

      Usuń
  4. ale super! mam nadzieje ze tez bede kiedys miala okazje...magicznie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, dzisiaj przeczytałam wszystkie 3 części. Super napisane i zilustrowane relacje. Jałta mnie urzekła, i ten Hydropark - ktoś miał super pomysł. A Mała Mi jaka już duża :) i bardzo dzielna. Nigdy nie myślałam, że dopiszę Krym do mojej listy "miejsc do zwiedzenia"....... Słyszałam wiele razy relacje znajomych, i oglądałam zdjęcia, ale dopiero Ty mnie przekonałaś. Pozdrawiam!!! P.S. Widzę, że jednak nie jest tak źle z godzeniem pracy i bloga;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, bardzo mnie to cieszy! Co do PS. nadal mam pewne wątpliwości, ale raczej dobrowolnie nie opuszczę strefy tak pozytywnych wibracji! :) Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń

Komentarze mile widziane! :)