poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Torebka zza krat

 Witam!

Nie bardzo wiem, jak w jednym zdaniu opisać, o czym będzie dzisiejszy post. Ale będzie niepospolicie, tyle na zachętę. :) Zanim przejdę do tytułowej torebki kilka słów wstępu, powoli dojdziemy do sedna oraz zdjęć.

Zakład karny JVA Berlin - Tegel to najstarsze (działa od 1898r.) i największe więzienie w Niemczech. Jednak nie z tego powodu tutaj o tym wspominam. Odbywający tam karę mężczyźni mają możliwość pracy w znajdujących się na terenie więzienia warsztatach. Ich wyroby zaś sprzedawane są w ... więziennym sklepiku, który Łuk i Mała Mi w ramach wakacyjnych wycieczek odwiedzili.


Dzięki temu mam kilka zdjęć, a sam projekt jak najbardziej popieram i uważam za godny opisania. Poza gotowymi przedmiotami, można zlecić tam np. prace tapicerskie. Ten przybytek zwolniony jest z odprowadzania podatku, dzięki czemu ich ceny są trochę niższe, za to prace praktycznie unikatowe.

Co powiecie na torebkę?






No dobra, te lampy nie całkiem są w moim stylu.


Za to z tych metalowych mebli coś bym wybrała:


Ciekawi mnie, czy w Polsce lub innych krajach znane Wam są takie miejsca? Idea raczej nie jest pionierska. Tutaj fascynuje mnie organizacja i logistyka całej tej akcji, bo w tym zakładzie mieści się  około 1300 osób.

Pozatym odnajduję się w nowej czasoprzestrzeni, czyt. w nowej pracy. Trzeba opuścić utarte ścieżki i od nowa się zorganizować. Ciekawe, czy uda mi się jakoś pogodzić przyjemność z pisania bloga z resztą obowiązków. Narazie czuję totalny spadek kreatywności, co spowodowane jest chyba głównie niewyspaniem. W tej jeździe bez trzymanki, bo tak odbieram ostatnie dni, udało mi się bez szwanku i w miłym towarzystwie wskoczyć w nowy rok życia, nie powiem który, bo się czuję młodziej :D

A tak wogóle to niebezbiecznie jesiennie się zrobiło. Czy ja pisałam o upałach?! Minęły nagle i obawiam się, że w tym roku bezpowrotnie. Za to można znów rozpalić wieczorem na działce ogień i jest fajnie.

Pozdrawiam Was, do następnego!
Moni


18 komentarzy:

  1. ale ciekawe!!inaczej wyobrazalam sobie wiezienny sklepik;)
    usciski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z klasycznym sklepem ma to chyba jedynie tyle wspólnego, że można tam wydać pieniądze! pozdrawiam!

      Usuń
  2. Wow, jestem zachwycona i jak najbardziej popieram akcje.
    Super rzeczy tworza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To konkretna sprawa, a nie jakieś banialuki. Ale nie orientuję się niestety, jak to w detalach się odbywa.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawa inicjatywa, fajnie, że o tym napisałaś. Życzę Ci szybkiego wdrążenia w nową pracę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Anicjo, wdrążam się, aż mi głowa puchnie ;)!
      Tak sobie pomyślałam, że może taki projekt nie jest aż tak popularny i oczywisty...
      pozdrowienia!

      Usuń
  4. inicjatywa super !!! a Tobie Moni życzę wiele sił i wytrwałości oraz sto lat :))!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. inicjatywa super nie słyszałam o czymś takim w Polsce:( a szkoda..jedyne co kiedyś w telewizji to to ze byli więzniowie angazuja sie w fundacje...ale jakos o tym cicho... Po pierwsze----trzymam baaardzo mocno Kochana za Ciebie kciuki w nowej pracy :)))) napewno świetnie sie zorganizujesz czasowo :))) by moc czasem pisac bloga - bo inaczej zatesknilam bym się :)) a po drugie życze samorealizacji na nowej drodze kariery :)))

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milenko (nie wiem jak inaczej oswoić Twojego nicka;) ) bardzo Ci dziękuję, to niezmiernie mobilizujące słowa! Już dla własnej przyjemności obcowania w tak wyborowym gronie jakoś się zorganizuję :) pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  6. u nas nawet jeśli cos na kształt istnieje, to niestety w bardziej przaśnym wydaniu....
    no i najlepszego na nowej "drodze życia"- całuski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci moja Droga, ściskam!

      Usuń
  7. Pomysł-rewelacja!Wiem,że w niektóry więzieniach wykorzystuje się przedmioty zrobione przez więźniów na aukcjach charytatywnych,ale sklep to dopiero coś,a taką torbę zwaną kuferkiem posiadałam jakieś dwadzieścia parę lat temu-ale to był szpan:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kuferek swego czasu to było coś! Ale i teraz myślę, że można by go na wiele dekoratorskich sposobów użyć, masz jeszcze Twój?

      Usuń
  8. Monika, ciekawy pomysł! Wybrałabym raczej coś z mebli ogrodowych :)

    Z mojego doświadczenia, pisanie bloga i praca to dość trudna sprawa. Niestety odbywa się to kosztem snu. Czasami chciałoby się, aby doba była dłuższa :)

    Trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Kasiu, co piszesz. Nie znalazłam jeszcze recepty na tzw. work-life-balance, może jednak uda mi się przed emeryturą :D

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń

Komentarze mile widziane! :)