Strony

wtorek, 16 lipca 2013

Konik morski

Witam serdecznie!

Dwa tygodnie urlopu minęły (za) szybko, ale wróciłam wypoczęta, z naładowanymi akumulatorami. Teraz przystosowuję się do codzienności i nastawiam na działanie. Urlop mogę zaliczyć do udanych, osiągnęliśmy bardzo satysfakcjonującą równowagę między leżakowaniem i zwiedzaniem. Jak zwykle wyobrażenia oraz uprzedzenia (moje i innych) się nie potwierdziły, było lepiej niż się spodziewaliśmy. Jednak o Ukrainie, a konkretnie Krymie napiszę jak trochę ochłonę.


Na powitanie przedstawię Wam konika morskiego, pasuje do wakacyjnych klimatów. Lubię dekoracje morskie, jednocześnie wydają mi się zbyt monotematyczne. Staram się wybierać bardziej uniwersalne przedmioty oraz dekory. Nie mniej jest i u nas odrobina morskich akcentów... w łazience. Muszle w słoju, które już pokazywałam, piaski przywiezione z urlopów i trzymane w aptekarskich butelkach, no a teraz konik morski. Do koników morskich w każdym wydaniu mam mianowicie niewytłumaczalną słabość. Kupiony został jeszcze przed urlopem w sklepie Butlers. Wprawdzie ta sieć nie działa niestety dotychczas w Polsce, ale wspominam i polecam, ponieważ ze strony internetowej wynika, że sklepy działają w kilku krajach sąsiadujących. Sklep oferuje wiele fajnych rzeczy do domu w przyzwoitych cenach. Zresztą ostatecznie można się przynajmniej zainspirować.





Pod przedurlopowym postem o czereśniach zastało mnie tyle komentarzy, było mi niezmiernie miło! Dziękuję za nie i Wasze słowa oraz za Wasze odwiedziny! Ten blog to absolutny zastrzyk energii oraz nowy dla mnie wymiar komunikacji. Nie mogę przestać się dziwić i cieszyć!

Co powiecie na konika? 


Do następnego!

Moni