poniedziałek, 17 czerwca 2013

Walizki

W podróż zazwyczaj wybieram się z plecakiem, a na krótkie wypady zabieram podręczną torbę. Klasyczną walizkę na kółkach posiadamy tylko w wydaniu mini i jest ona używana głównie do służbowych wyjazdów. Dlaczego więc w tytule walizki? Na dodatek w liczbie mnogiej?  Zaraz wszystko się wyjaśni...


Czasem mam wrażenie, że niektóre rzeczy znajdują nas, a nie odwrotnie. Tak było z walizkami, o których dziś mowa. Mamy trzy, każda ma swoją historię i żadna z nich nie była planowanym zakupem. Dwie walizki wogóle nie były zakupem, tylko są zwykłymi znajdami. Dla nas jednak są niezwykłe...


Pierwsza od góry, czarna, to chyba najmłodsza z tych trzech. Znalazłam ją przy naszym śmietniku :) Nota bene, tutaj lokatorzy często coś odstawiają. Rzeczy im niepotrzebne, ale w dobrym stanie. Już kilka "skarbów" tak złowiliśmy. My z kolei też czasem coś odstawimy, zaglądając kiedy zniknie...
Walizka stała w deszczu, ale była w bardzo dobrym stanie. Była opakowaniem dla trzydziestu trzech dzieł Goethego. Podoba mi się to połączenie książek i walizki. Oczywiście znalazłam ją bez zawartości, a szkoda.


Środkowa walizka, brązowa i najbardziej sfatygowana, a raczej wysłużona, to nieplanowany zakup na pchlim targu. Spontaniczna niedzielna przejażdżka tramwajem numer 13 do stacji Warschauer Strasse (czyli do ulicy Warszawskiej ;)) zawiodła nas na pchli targ. Chcieliśmy tylko się przejść... Wróciliśmy z rowerkiem dla Małej Mi, słoikiem (!) oraz walizką. Kupiona za 4 euro/16 złoty, zużyta, bez uchwytu. Jakaś dziewczyna trzymała w niej ubrania na sprzedaż. Była pomysłowa, bo rączkę zrobiła ze starej drewnianej łyżki i gwoździ. Nie mam już tej łyżki, ale nie jest nam potrzebna, bo walizka przeszłą na zasłużoną emeryturę. Teraz trzymam w niej najróżniejsze pamiątki.


Ostatnia walizka, chyba najładniejsza, dobrze wykonana i nadal w dobrym stanie, to również znajda. Znalazł ją Łuk podczas dłuższego służbowego pobytu w Zagłębiu Ruhry, stała sobie na chodniku i chyba na niego czekała.

Kilka detali:




Pokażę Wam jeszcze, gdzie trzymam te walizki normalnie, choć muszę dodać, że od czasu do czasu zmieniamy ich miejsce. Dwie trzymamy na szafie, w sypialni. Trzecia zdobi kredens w salonie.


Relacje z podróży, mapa, globus, a teraz walizki. Moje wpisy kręcą się, niezamierzenie, dookoła jednego tematu. Chyba podświadomie tęsknię już za urlopem...

A Wy, moi Drodzy Czytelnicy, planujecie już wakacje? My szykujemy się do pobytu na Krymie, czy ktoś z Was był i ma jakieś przydatne informacje?  A może podczytywacze z Ukrainy podsuną  kilka wskazówek z pierwszej ręki? Jedziemy indywidualnie i wypróbowane triki oraz wszelkie ciekawostki są w cenie! :)


Pozdrawiam Was słonecznie i przedurlopowo!
Moni

18 komentarzy:

  1. fantastyczna historia! az sie usmiechnelam do siebie...prawdziwe skarby faktycznie.Ja tez takie lubie... a tym bardziej ciesze sie jak dziecko kiedy nie szukam a one znajduja mnie, tak jak w Twoim przypadku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło przeczytać, że się do siebie uśmiechnęłaś przy czytaniu :) Rzeczy "zdobyte" zazwyczaj bardziej i dłużej cieszą, chyba w tym tkwi ich czar.

      Usuń
  2. Wspaniałe są te walizki, z bardzo sentymentalną , jak widać, historią.
    Ja również lubie stare walizki, tak samo jak skrzynie, ale na nie, nie miałabym już miejsca.
    Piękne są i uprzejmie Ci ich zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga, ja muszę bardzo uważać, żeby nie zastawić się całkiem takimi cackami, bo mam do wszelkich "pojemników" słabość, czasem niekontrolowaną :)

      Usuń
  3. walizki z historia:P widze ze nie sa na sile odnawiane,i podoba mi sie to bardzo....................a wakacje mamy juz zaplanowane beda w sierpniu juz nie moge sie doczekac,na Krymie jszcze nie bylam,nie moge Ci pomoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyne co zrobiłam, to przetarłam szmatką ;) Rozuumiesz teraz, dlaczego Wasza skrzynia tak mnie zaintrygowała.... Sierpień to fajny czas na wyjazdy (i miesiąc moich urodzin :D), pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
    2. no, teraz juz wiem:P i wiem jak potrafia cieszyc takie zdobyczne skarbuski:P............no nie, ja tez z sierpnia jestem:P

      Usuń
    3. Tak?! Ciekawe którego dokładnie, napisz na priv, jeśli to nie tajemnica.

      Usuń
  4. Piękne walizki i ciekawe historie- nie ma jak przedmioty z duszą! :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Śmiem twierdzić, że tylko przedmioty z duszą opowiadają nam historie... :)

      Usuń
  5. Walizki super!! i dekoracja i historia i wspomnienia w jednym... no i jak pasujace do waszej rodzinki♥
    Udanego wyjazdu, chętnie poczytam relacje.
    My tradycyjnie do babci nd jeziorka lubuskie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Lubuskie? To prawie po sąsiedzku! :) Pozdrowionka przesyłam!

      Usuń
  6. Walizki super się prezentują i na pewno będzie im dobrze u Ciebie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Uśmiechy przesyłam!

      Usuń
  7. Walizki do pozazdroszczenia-zwłaszcza dla Takiej podróżniczki to skarb:) Ja mam dopiero jedną,ale łowy przede mną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Renatko! Takie walizki można w zasadzie użyć na wiele sposobów, bo są pojemne, ale nie zajmują zbyt wiele miejsca. Powodzenia w łowach w takim razie życzę. Walizka, którą widziałam u Ciebie, prezentuje się pięknie!

      Usuń
  8. Walizki marzenie, bardzo mi się podobają i do tego z historią. Plany wakacyjne jeszcze niesprecyzowane, na Krymie nie byłam, więc nie pomogę. Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare walizki są tak uniwersalne, że można wykorzystać je na wiele sposobów, pewnie dlatego są tak popularne jako dekoracja. Pozdrawiam Cię ciepło!

      Usuń

Komentarze mile widziane! :)