wtorek, 23 kwietnia 2013

The Doors

Witam!

Nieee, to nie będzie post o TYM zespole muzycznym, choć lubię i słucham. Będzie o drzwiach :) Pamiętacie jeszcze spacer po starych uliczkach z pięknymi kamienicami? Kto ciekaw, a nie widział, może zajrzeć tutaj. Zapowiedziałam wtedy, że pokażę Wam również kilka typowych szczegółów wewnątrz. W tym celu przejdziemy się po prostu po moim mieszkaniu...
Tytułowe drzwi zdradzają właściwie od początku, co jest najbardziej charakterystyczne w starych mieszkaniach, jedynie angielski odpowiednik miał Was odrobinę zaintrygować :)

Policzyłam, że w całym mieszkaniu jest w sumie - razem z wejściowymi - dziesięcioro drzwi (dla wyjaśnienia: pokoje są trzy)! Dużo, nie? Wynika to z tego, że w kuchni jest komórka i spiżarka oraz, że wszystkie pokoje, poza dojściem od korytarza, są połączone drzwiami. Ten fakt jest walorem i przekleństwem równocześnie. :) Walorem, ponieważ drzwi są ozdobą samą w sobie. Ale częściowo utrudniają wykorzystanie miejsca. Jak już pisałam kiedyś, w pokoju Małej Mi drzwi są z trzech stron i zaczyna się kłopot z urządzaniem. (Akurat w tym pomieszczeniu zrezygnowaliśmy z drzwi do przedpokoju zasuwając je szafą).

Drzwi łączące salon i pokój Małej Mi - ich wysokość to około 2,70 m!


Tutaj bliźniaki, czyli wejście do komórki oraz spiżarki. Skąpane w promieniach słońca, a to dość rzadki widok! Te drzwi natomiast mają w samym przejściu jakieś 1,80 m. Przechodząc automatycznie schylamy głowy. To jedyne identyczne drzwi w mieszkaniu, wszystkie pozostałe różnią się od siebie rozmiarem!


To zbliżenia drzwi wejściowych, ich brązowy kolor jest niestety, mówiąć delikatnie, nieciekawy.



Kamienice były zaprojektowane w innych czasach... Dziś taki podział wydaje się dziwny: Od ulicy mieszkania są duże, przestrzenne i wysokie, choć czym wyżej, tym stają się niższe. Za to w podwórzu jest znacznie mniej reprezentacyjnie, klatki ciaśniejsze, a mieszkania znacznie mniejsze. Powód jest prosty do wytłumaczenia: Tak jak różniły się wykończeniem i metrażem mieszkania, tak różnili się ich lokatorzy. Można ten podział dojrzeć również na... podłodze: W salonie parkiet, we wszystkich innych pomieszczeniach deski, dość szerokie. Za to mieszkania w podwórzu mają zazwyczaj deski, które są węższe i tym samym tańsze. Jedno jest wspólne: wszystkie skrzypią mniej lub bardziej! U nas na szczęście tylko trochę, co nam nie przeszkadza, a nadaje wyjątkowego klimatu.


Czego niestety u nas brakuje, a jest bardzo charakterystyczne, to kaflowe piece. Zdarzają się jeszcze mieszkania, gdzie te piece to jedyne źródło ciepła :) Brrr. Jednak jako dekoracja chciałabym  taki piecyk mieć. Za to mamy jeszcze częściowo stare okna, spójrzcie na te klamki:



Innym jeszcze cackiem jest sztukateria. U nas w międzyczasie obrosła w niezliczoną ilość warstw farby, ale nadal jest ozdobą.


Oczywiście te mieszkania w starych kamienicach są bardzo różnej jakości. Zależy to częściowo od dzielnicy, w której się znajdują, od właściciela, ale również od lokatorów. W trakcie poszukiwań widziałam kilka mieszkań pozbytych tychże dekoracji, które nadają tym chatkom czar. Nasze mieszkanie przeszło lifting za czasów poprzednika. Mogłabym się i ja przyczepić do kilku szczegółów (kolorowe żaluzje w oknach?!), ale są to detale, które udało nam się oswoić. O resztę zadbaliśmy sami zaczynając przeprowadzkę od cyklinowania podłóg. Chociaż te deski nie są w idealnym stanie, wyglądają zdecydowanie lepiej niż wykładziny, które wyrzuciliśmy. 
W trakcie tych robót w jakiejś szparce między deskami znaleźliśmy taki oto strzępek gazety:


Wisi teraz w ramce w przedpokoju. Ten kawałek starego papieru (widać na nim rok, co pozwała nam sądzić, że w tym samym - 1904r. - powstała nasza kamienica) bardzo wpłynął na naszą wyobraźnię i z większą ciekawością zaczęliśmy przyglądać się naszej okolicy i stojącym tutaj budynkom.

To tyle ciekawostek. Zabierałam się do tego posta od jakiegoś czasu i chociaż chciałam pokazać tyle detali, nie bardzo miałam pomysł jak zrobić z tego sensowną całość. Liczę, że i tak znaleźliście tutaj coś dla siebie.

Pozdrawiam
Moni

Ps. No to jeszcze bonusik w tym temacie:



15 komentarzy:

  1. Nie chcę być niegrzeczna, ale spadam stąd, bo znów ukradłaś mi mieszkanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że zostałaś przynajmniej na tak długo, aby napisać, że spadasz!

      Usuń
  2. Wspaniale drzwi! Uwielbiam klimat starych domów i takie detale z dawnych czasów:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moniko - Wasze mieszkanie ma duszę :)
    Wyskrobałaś bardzo fajny post - czytałam z zainteresowaniem. Fajnie, że zachowaliście ten skrawek gazety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo lubimy tutaj mieszkać i chyba nam się to mieszkanko jakąś dobrą energią odwdzięcza :)

      Usuń
  4. Wow! Nieźle, 10 to pokaźna suma jak na mieszkanie, ale ciesz sie, bo te drzwi są wyjątkowe, spójrz na te cudowne ozdoby na nich - zazdroszczę.
    The Doors też słucham i lubię.
    Miłego dnia Moniś.
    Pozdrawiam cieplo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę Cleo, że mamy duż wspólnego :) Pozdrówka ślę!

      Usuń
  5. Piękne drzwi. Super ten strzępek gazety. My mamy stronę gazety, która była naklejona na starej szafce w szufladzie i to z Hitlerem, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takim okazem nie mogę się pochwalić ;) Ciekawostką jest, że gazeta, którą znaleźliśmy, należy do partii socjaldemokratów i jest wydawana do dzisiejszego dnia.
      Pozdrawiam Cię!

      Usuń
  6. Świetny post-drzwi absolutnie cudowne i warte uwagi,wysokość zachwycająca!pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci! Inne drzwi są już niższe ;) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Drzwi i podłoga - marzenie ściętej głowy. Zazdroszczę pozytywnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Nie znałam tego powiedzenia! Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  8. Piękne drzwi, marzę o takich, chociaż jednych;)I świetnie się z nimi obeszliście.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze mile widziane! :)