Strony

piątek, 26 kwietnia 2013

Lata dwudzieste od kuchni

Dzień dobry!

Weekend zbliża się dużymi krokami! Zanim zniknę na działce, chciałam Wam polecić bardzo ciekawą książkę, która przedstawia zwyczaje kulinarne i trendy lat dwudziestych w Polsce.
Recenzję na temat tej książki przeczytałam na jednym z blogów i zamarzyłam, żeby ją mieć. W końcu udało się, przyszła do mnie jako upominek świąteczny.


Autorka Maja Łozińska historyczne i społeczne fakty przedstawia w ciekawy, lekki sposób. Istotne zagadnienia wytłumaczone są przystępnie i jakby mimochodem, a fokus ani przez chwilę nie odbiega od przewodniego tematu.  
Przy codziennym stole; na zakupach; w spiżarni, kuchni i jadalni; w restauracjach i kawiarniach; domowe przyjęcia; na balach i bankietach - to tytuły rozdziałów. Czytamy w nich jak zmieniały się kulinarne przyzwyczajenia w Młodej Polsce, a z nimi wnętrza oraz kuchenne urządzenia i dodatki. Czytamy również jak i gdzie bawili się sławni i bogaci i gdzie stołowali się biedni. Ciekawie napisany tekst uzupełniony jest zaskakującymi fotografiami - to jest album, do którego się wraca, zagląda, czyta na wyrywki.


Książka Smaki duwdziestolecia - Zwyczaje kulinarne, bale i bankiety  wydana została przez Wydawnictwo Naukowe PWN i kosztuje ok. 70 zł. Wydanie jest bardzo jakościowe i moim zdaniem warte tej niemałej sumy. Myślę, że jest to pozycja, która idealnie nadaje się na prezent, jeżeli wiemy, że obdarowana osoba interesuje się tymi tematami.


Ja przeczytałam ją jednym tchem i mam pod ręką, żeby sobie przeglądać zdjęcia. Dawno nie ucieszył mnie tak bardzo zakup książki, jestem naprawdę pod wrażeniem. Od dawna ciekawi mnie, jak wyglądał zwykły dzień w innych epokach - ta książka chyba została napisana z myślą o mnie! ;) Uważam, że jest absolutnie godna polecenia.

Pozatym rozpoczęliśmy sezon balkonowy siedząc wczoraj z Łukiem do godziny 1.00 w nocy! Nasz balkon jest duży i wychodzi na ulicę. Niestety dlatego jest dość głośno i okropnie się kurzy - to takie uroki wielkiego miasta. Nie spędzamy na nim za wiele czasu, szczególnie odkąd mamy działkę. Ale jest przytulny, stoją już krzesła i świeczki, zasadziłam kilka roślinek i kwiatów, wysiałam maciejkę. Idealny na spontaniczny piknik z Małą Mi, wieczorne rozmowy z Łukiem lub samotne szybkie śniadanka.



Planujemy nocować w ogrodzie, pierwszy raz w tym roku. Wszyscy się już cieszymy, mam nadzieję, że nam pogoda za bardzo planów nie pokrzyżuje...


Życzę Wam udanego, ciepłego weekendu!

Bye, bye
Moni