czwartek, 28 lutego 2013

Małe, a cieszy




Przed wielu laty dostałam to lusterko od Łuka. Jest bardzo symboliczne, zrobione własnoręcznie przez Niego dla mnie...
Długi czas leżało gdzieś chowane po kątach w obawie, że może się uszkodzić. Szkoda, bo to jedna z tych rzeczy, które chcę oglądać, pokazywać i która zawsze poprawia mi nastój. Aż tu nagle - myśl, przecież można doczepić mocowanie i zawiesić na ścianie! Uwielbiam takie natchnienia,  EUREKA, chociaż sam pomysł nie jest przecież jakiś odkrywczy. Czasem jednak rozwiązania są tak proste, że ich nie widzimy.



Czerwień idealnie pasuje do przedpokoju, gdzie ten kolor się pojawia. Tak prezentuje się lusterko na ścianie. Konik poniżej to Ferdynand - koniecznie chciał brać udział w sesji;)



 Tak oto po latach to bezcenne dla mnie lusterko doczekało się w końcu honorowego miejsca w domu.  Cieszy oko, nawet w takie szarobure dni....


Życzę miłego dnia. Tutaj jakby jaśniej trochę się robi, ale ciiii nie zapeszamy...

Moni

4 komentarze:

  1. Moniko, lusterko jest przepiekne, dotego w takich art=nowoczesnym stylu. Wspaniale się wkomponowało w otoczeniu z czerwonym chodniczkiem, nie chowaj go więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, teraz już będzie wyeksponowane! :)

      Usuń
  2. Świetny pomysł z tym lusterkiem, szkoda, że tak długo ukrywałaś je gdzieś w szufladzie! Ile detale potrafią wnieść do naszych wnętrz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się dziwię, że nie pomyslałam o tym wcześniej...;)

      Usuń

Komentarze mile widziane! :)