poniedziałek, 14 stycznia 2013

OPTYCZNE ZŁUDZENIE: nowe TV w "starej" ramie

Witam!
Jako zapowiedź, o czym będzie dzisiejszy post, najpierw tak lubiany zestaw zdjęć  "przed i po", oto on:

Przed projektem:


A tutaj finał:

 


Zaczęło się od... ramy. Wpadliśmy na pomysł, że płaskie telewizory są idealne, żeby je obramować. Oczywiście nie byle jaką ramą, tylko pokaźną i najlepiej złotą, tak aby osiągnąć jak największy kontrast między nowoczesnością i klasyką. Zresztą mamy słabość do złotej farby, więc jasne było, że rama musi być w tym kolorze. Sprawa była o tyle prosta, że do tego czasu nie posiadaliśmy telewizora wogóle i śmiem twierdzić, że nie byłoby go w naszym domu do dziś, gdyby nie rama właśnie! Motorem tego zakupu była głównie chęć realizacji tegóż projektu. Z praktycznego aspektu tej "dekoracji" korzysta głównie Mała Mi ogladając filmiki na kanale dziecięcym KIKA. Zresztą ilość programów była i jest drugorzędna, bo oglądamy rzadko. Ale są sytuacje, kiedy to KIKA okazuje się być bardzo użyteczna...

Zakup odbywał się więc pod kątem obudowy, tak aby można było osadzić na niej ramę. Chodziło o to, żeby ta obudowa była jak najwęższa. W międzyczasie nie jest to już żaden problem, ale w roku 2010, kiedy to cała akcja się odbywała, wiele telewizorów miało jeszcze dość szerokie otoczki. Jak sam telewizor wyglądał, można obejrzeć na zdjęciu "przed". Noga, na której stoi jest tak zaprojektowana, że można ją odczepić. Następnym krokiem był zakup samej ramy, którą my zamówiliśmy w... Szczecinie (Zakład przy ul. Jagiellońskiej - ulżyło nam po tym, jak Pan NIE zrobił dużych oczu dowiadując się, po co nam rama). Do tego momentu mały był nasz wkład pracy, dopiero po odebraniu gotowej ramy, przyszła pora na działanie. Od wewnętrznej strony trzeba było frezarką dopasować kształt do obramowania telewizora. Opisując w jednym zdaniu ten krok brzmi to dość trywialnie, faktycznie był to jednak najtrudniejszy etap. Jak widać na zdjęciach udało się! (Pominę tutaj szczegóły techniczne, gdyby były jednak jakieś pytania, to odpowiem w komentarzach.)



Teraz jeszcze kilka słów o wykończeniu: Do przyczepienia  na ścianie potrzebne jest odpowiednie mocowanie, które uniesie dość znaczny ciężar telewizora razem z ramą. Tutaj też zdaliśmy się na rozwiązanie gotowe i dostępne w sklepach. Na koniec trzeba było wywiercić małą dziurkę w miejscu do którego przesyła sygnał pilot,  tak żeby był pełny komfort w oglądaniu. Wreszcie kosmetyka, czyli kamuflaż kabli. Tych z Was, kórzy czytali artykuł o lampie nie zaskoczy rozwiązanie ze sznurkiem:




Czas: 
- ok. 2 dni na wykończenie (frezowanie), trzeba doliczyć oczekiwanie na ramę lub ewentualnie jej wykonanie

Koszta: 
- zależą od wielkości telewizora i rodzaju ramy, cena mocowania też może się wahać. Dla orientacji: koszta naszej ramy to ok. 300 zł. 

Wykonanie: 
- we własnym zakresie raczej trudne, potrzebne są narzędzia (frezarka) i ktoś, kto umie je obsługiwać. W innym przypadku można skorzystać z usług stolarza, co uprości całe przedsięwzięcie.







Czy ktoś z Was również pokusił się o podobne rozwiązanie? Jestem ciekawa co o tym sądzicie! Ciekawostką jest, że wiele osób widzi ramę i spodziewając się obrazu nie zauważa, że ukrywa ona telewizor. To cieszy mnie najbardziej, bo celem było ten nowoczesny gadżet dopasować do naszego wnętrza w stuletniej kamienicy.

Pozdrawiam!

5 komentarzy:

  1. Super rozwiązanie :) Rama komponuje sie idealnie z komodą. Bardzo fajnie to wymyśleliście :)
    U mnie także tv wisi na ścianie - bardzo wygodne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowite, muszę pomyśleć o odwiedzinach u Was i wtedy włączymy jakiś film z pięknymi widokami. Zapewne robi wrażenie, o czym nie piszesz. No tak, ale Wy przecież rzadko oglądacie TV ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie, tak się skoncentrowałam na opisie wykonania... pozatym licze na to, że resztę oddają zdjęcia! Pozdrawiam

      Usuń
  3. fenemenalne. gdybym tylko miala telewizor! :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze mile widziane! :)