poniedziałek, 21 stycznia 2013

O pasjach, pamiętnikach i... wyróżnieniu



 


Miłość do książek wpoiła mi moja Mama. Dość wcześnie zaczęłam korzystać z biblioteki miejskiej, a Mama dbała, żeby i w naszej domowej biblioteczce nie brakowało ciekawych tytułów. W latach 80-tych było to prawdziwe wyzwanie - moja Mama była stałą klientką miejscowej księgarni. Dziś pewnie miałaby status diamentowego klienta za samą częstotliwość odwiedzin! Wiadomo, że kupowało się wtedy, kiedy cokolwiek "rzucili" - czasem więc trafiały się prawdziwe dziwolągi...

Mając jakieś trzynaście lat dostałam książkę "Słoneczniki" Haliny Snopkiewicz...i przepadłam! Pokochałam ją i do dziś przeczytałam może z kilkadziesiąt razy! W wieku podlotka przygody Lilki były dla mnie bardzo ekscytujące, no i podziwiałam protagonistkę za jej znajomość... literatury. Książka napisana jest w formie pamiętnika,  więc pewnie nietrudno się domyślić, że i ja postanowiłam zapisywać swoje myśli i przeżycia w ten sposób (zresztą pewnie jak większość dziewczyn w tym wieku, prawda?).


Zaczęło się więc bardzo naiwnie, po pierwszym wpisie zapominałam o dzienniczku, więc zaczynałam od nowa, wyrywając zapisane kartki z powodu zbyt długich przerw w pisaniu...;) No podlotek poprostu! Nie przypuszczałam wtedy, że ten zeszyt przez wiele lat będzie moim ważnym powiernikiem. Przełomem był  wyjazd całej rodziny za granicę (do Berlina właśnie, wtedy jeszcze Zachodniego), kiedy miałam czternaście lat. Tak z jednego zeszytu szybko zrobiło się kilka, bo i było o czym pisać: o zawirowaniach emigracyjnych, dorastaniu, pierwszych sympatiach...Pisałam pamiętnik chyba dobre dziesięć lat, a nawet i dłużej. Potem się wszystko uspokoiło i potrzeba pisania zanikła.

Książki lubię do dziś i tylko z rozsądku nie kupuję ich więcej, bo biblioteczka i tak już osiągnęła limit. Robiąc ją przed sześciu laty (bo i ona to projekt "zrób to sam") planowaliśmy na przerost, a jednak szybko miejsca zabrakło i ustawiam książki w drugim rzędzie. Zobaczcie:

 

Blogi, to nic innego jak pewna forma uwieczniania, tego co dla nas ważne lub szczególne. Tak więc jest w tym moim blogowaniu pewna kontynuacja, chociaż tak inne warunki od wcześnieszych "zeszytowych". Teraz, jak już "pierwsze koty za płoty", zastanawiam się, czego tak się obawiałam i dlaczego tak długo zwlekałam z rozpoczęciem blogowania. A daje mi ta zabawa niezmierną satysfakcję! Po pierwsze uczę się nowych rzeczy, nagle zależy mi umieć SAMEJ zrobić udane zdjęcie. Po drugie czulszym i uważniejszym okiem przyglądam się naszemu mieszkanku. Uświadamiam sobie ile pracy włożyliśmy urządzając je, ile pomysłów się przewinęło (zrealizowanych, "storpedowanych" i tych czekających w kolejce) i sprawia mi wielką radość upamiętniać te nasze działania. Jeśli ktoś się zainspiruje albo skorzysta z pomysłów, to już wogóle sukces! W tej kwestii rozchodzą się drogi pamiętnika i bloga. Mój pamiętnik był bardzo osobisty i nie przeznaczony do dzielenia się nim. Z blogiem jest odwrotnie: Blog żyje przez odwiedziny i komentarze oraz owocuje nowymi kontaktami. Jakże mi było miło i jakie było moje zdziwienie, kiedy na samym początku nieznane mi osoby swoimi przychylnymi reakcjami zachęcały mnie do pisania!

Jeszcze milej zaskoczona byłam, po tym jak przeczytałam, że Ania z bloga o przekornej nazwie lece w kulki ...wyróżnia mojego bloga w ten oto sposób:


Nota bene w dosłownym tłumaczeniu oznacza to "ukochany blog" - chociaż "ulubiony blog" wydaje mi się trafniejszym przekładem. Z chęcią odpowiadam na pytania towarzyszące wyróżnieniu:

1. Urlop...w kraju czy za granicą...?  NA ZMIANĘ ;)
2.Samolot czy statek...?  SAMOLOT 
3.Spacer czy leżak...?  LEŻAK, ale pssst ;)
4.Dyskoteka czy samotna plaża...? PLAŻA
5.Bikini czy topless...? ;) BIKINI
6.Poranki czy wieczory...? WIECZORY
7.Japonki czy szpilki...? na urlopie: JAPONKI
8.Kawka czy Żubr...;) rano KAWKA, a potem...
9.Hotel czy namiot...? HOTEL
10.Z laptopem...czy abstynencja...? ;) ZDECYDOWANIE ABSTYNENCJA
11.Węgiel brunatny czy gaz ziemny...;) :):):)  WĘGIEL!!!

Jedynie z przekazaniem wyróżnienia dalej mam mały kłopot. Blogi, które mam na oku, albo nie przyjmują wyróżnień, albo już zostały wyróżnione. Ale wypatrzyłam jeden i przekazuję to miłe wyróżnienie oraz pytania Ani

Violi z interiorspl.com

za to że w taki kreatywny sposób dzieli się swoją wiedzą!

Dzisiejszy wpis jest nieszczególnie wnętrzarski, choć wyjątkowo dużo było o wnętrzu  - moim :)  Ale już następnym razem wrócę do przewodniego tematu...

Pozdrawiam,
Monika


 

4 komentarze:

  1. Moniko, nie jestem molem książkowym. Chęć czytania książek dorastała wraz ze mną. W ostatnim czasie bardzo lubie czytać i gdy nie mam nic pod ręką - tak jakoś pusto.
    Lubie raczej lekka literaturę. Ostatnio sporo słyszałam o "50 twarzy Greya" - Erika Leonard, koleżanka mi pożyczyła i własnie zaczęłam czytać. Książka podobno rodzi różne opinie - ciekawa jestem swoich.
    Pamietnik także pisałam - w okresie podstawówki. Później, z teraz nie zrozumiałych sobie powodów je spaliłam. Szkoda bo fajnie byłoby poczytać rozterki podlotka ;)
    Gratuluję wyróżnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję! Też obnosiłam się z myślą pozbyć się tych zeszytów, na szczęście szybko sie zreflektowałam i...wyrzuciłam tylko jeden! :) Jestem ciekawa co sądzisz o wspomnianej książce, sama jeszcze nie czytałam...
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. ...też jestem jedną z niewielu,która tego nie czytała jeszcze...
    A Twój post...jakbym widziała siebie...Słoneczniki też skradły mi serce...

    Miło mi było przeczytać odpowiedzi...z tymi nominacjami jest ciężko...dziewczyny mają różne odczucia co do tych wyróżnień...
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, cieszę się, że rownież znasz Słoneczniki:D W takim razie przynajmniej jedna osoba wie, czym się tak podniecam! :D

      Usuń

Komentarze mile widziane! :)