Strony

wtorek, 15 stycznia 2013

Dobre wejście, czyli gorączka złota

Przedpokój, korytarz, przedsionek, sień...wiele nazw dla jednego pomieszczenia, nazwy zróżnicowane pewnie i regionalnie. Spędzamy tutaj chyba najmniej czasu, zawsze przelotnie, a jednak jest to ważne miejsce każdego domu. Taki węzeł komunikacyjny, bo zwykle z przedpokoju drzwi prowadzą do wszystkich innych pomieszczeń. Przedpokój to nasza WIZYTÓWKA, tutaj goście odbierają pierwsze wrażenia wnętrza.

Nasz przedpokój jest podłużny i dobrze oświetlony - poprzedni lokator obniżył lekko sufit i umocował lampy halogenowe. Jest mała wnęka, którą zakrywa kotara. Tam mamy garderobę na kurtki, buty i czapki. To jest jedyne pomieszczenie w naszym domu pomalowane na biało - pozatym niewiele u nas skandynawskich klimatów. Korytarz ma status "gotowego", no może przydałoby się malowanie, ale co do wystroju raczej nie wprowadzimy wiele zmian (w najbliższym czasie).

Kolorem przewodnim jest tutaj ZŁOTY. Pisałam w poprzednim poście o naszej słabości do tej barwy. Na złoto pomalowaliśmy ciemną szafkę stojącą po lewej oraz ramę lustra, która wcześniej byla...srebrna! Ale ostatecznie to czerwone akcenty nadają całości efektu. Nad wszystkim czuwa "Maska" dbając o dobry nastrój w domu - to pamiątka ze wspominanej tutaj już podróży do Maroka. Kropką nad "i" jest puzon lewitujący nad glowami wchodzących, kupiony za przystępną cenę przez Ebay (odpowiednik polskiego Allegro). Puzon jest uszkodzony i nie nadaje się do grania, ale zawieszony na przeźroczystej lince przeżywa swoją drugą młodość!

Tajemnicę walizki stojącej w drzwiach zdradzę w innym poście, a teraz już zapraszam do środka!


Kilka zbliżeń:






Tak dla uspokojenia dodam, że na codzień nasz przedpokój jest - mówiąc dyplomatycznie - "customized" i NIE wygląda jak z żurnala...powiem krótko, bywa różnie:D

Pozdrawiam,